30 grudnia 2016

Freixa Tradicio czyli katalońskie jedzenie z najwyższej półki


 
Jedna z trzech pysznych przystawek "do podziału" fot. D.Szymborska

Taksówka skręca w małą jednokierunkową uliczkę, po dwóch strona zaparkowane zderzak w zderzak auta, po prawej wjazd do parkingu podziemnego po lewej... Freixa Tradicio.

W białych croksach szef Josep Maria Freixa, ten który potrafił zdobyć dwie gwiazdki i zacząć wszystko od nowa w swoim lokalu. Uwierzę w plotki o jego apodyktyczności, bo widziałam Szefa „w akcji” – kucharz układał jedzenie na talerzu – coś było nie po myśli Szefa, kucharz miał szczęście bo dostał tylko po „łapach” i mógł zacząć układać wszystko od nowa….. – nie, nie byłam w kuchni, szłam tylko do łazienki, a kuchnia w Freixa Tradicio jest po części otwarta  i jest na co popatrzeć….

Stolik zamówiony na 20.30, trochę dziwnie bo restauracja czynna od 21, wchodzimy, jeden stolik zajęty. Pustki. Po 30 minutach nie było już wolnego miejsca – wszystkie zarezerwowane, a to przyjęcie rodzinne – urodziny babci, a to znajomi Josep’a, Francuzi, Azjaci i my…

Dwoje kelnerów i  Dorita Riera, żona Joseph’a Marii obsługują gości, są profesjonalni, przemili i bardzo pomocni. Zaskoczył mnie sposób podawania wina – wiadomo do spróbowania czy odpowiada gościom, ale potem dolewanie z kolejnej butelki już bez próbowania….


Papryczki fot. D.Szymborska

Takie placki ziemniaczane to ja lubię! fot. D.Szymborska

Danie główne - dorsz fot. D.Szymborska



Zestaw deserów do kawy i herbaty fot. D.Szymborska

Zdjęcie z cyklu: mogę prosić o butelkę bo chciałabym zapamiętać co piłam.....fot. D.Szymborska


Jedzenie – świetne, spokojne ale jak to się mówi ostatnio z twistem, ale bez popisywania się technikami, tu nie chodzi o mchy/pianki/esencje tylko o smak. Czyli dokładnie to, czego ostatnio szukam. Tak jak Senses wspominam jako wyjątkowe miejsce, które właśnie porywało tymi azotami/molekułami tak wolę zwyczajnie jedzenie, które ma porywać smakiem, aromatem, zapachem a nie wariacjami i dekonstrukcjami wszelakimi.

Joseph Maria, zimą poleca krótką kartę, zwyczajem katalońskim i hiszpańskim (też, choć tutaj lokalny patriotyzm ma znaczenie) przystawki, którymi należy się dzielić. Jak dla mnie świetny pomysł – byliśmy we trójkę i zamówiliśmy 3 przystawki do podziału – sałatę z pomidorów, sera, tuńczyka i orzeszków pini, paprykę marynowaną i jajka poche z ziemniakami. Mogłam się nacieszyć świetnymi pomidorami, za którymi się stęskniłam w Polsce, zjeść świetne papryki – uwielbiam ten sposób pieczenia i marynowania, który tutaj w Hiszpanii jest bardzo popularny. Na drugie zamówiłam dorsza – uwielbiam suszoną w soli rybę! Była rewelacyjna. Na deser zamówiłam wino słodkie.

Ohh, co to był za wieczór, wszystko było takie przyjemne, dopracowane w najmniejszych szczegółach. Dania przemyślane i z „wycieczki” do łazienki, wiem, że ułożone i wydane tak, jak sobie Szef Joseph Maria życzy!

Stolik można zarezerwować pod numerem: (+34) 93 209 65 59, obsługa mówi po hiszpańsku, angielsku, a najchętniej po katalońsku.

Restauracja w Internecie nie chwali się swoimi winami, których kolekcję ma całkiem sporą, do tego w bardzo przystępnych cenach, co jak zawsze bardzo mnie cieszy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa