7 grudnia 2016

Czego NIE robić na siłowni – praktyczne rady

Wien, wiem, że dziecinna, ale zamierzam chodzić w mojej nowej "siłowniowej" bluzeczce! fot. D.Szymborska


Pierwsza siłownia, na którą się zapisałam była w dużym baraku, na osiedlu zbudowanym z wielkiej płyty. Szatnia dla dziewczyn była mikroskopijnych rozmiarów, prysznic koedukacyjny. Panowie ćwiczący w większości nie mieli szyi, byli łysi, a z racji tego, że było to „wieki temu” to wcale nie byli tacy wytatuowani jak teraz. To nam uczyłam się jak wykonywać ćwiczenia. Nie powiem, było to nudne i żmudne.

Kolejna siłownia to była już zupełnie inna bajka, bajeczny widok na warszawę super jakości sprzęt, świetni instruktorzy, którym zależało na tym, by każdy wiedział jak dane ćwiczenie dobrze wykonać.

Potem była jeszcze baskijska siłownia, w której prowadziłam zajęcia na rowerkach. Kolejne były odwiedzane, a nie eksploatowane jak te trzy poprzednie. Chodziłam do osiedlowej ze skrzypiącym rowerkiem spinningowym (przed zakupem trenażera), sieciówek z pachnącymi ręcznikami i kłódkami do szafek, hotelowych w różnych dziwnych miejscach….

W hotelowych siłowniach zdarzało mi się być samą – formuła 24/7 – masz kartę do drzwi wejściowych i ćwiczysz o każdej porze dla ciebie wygodnej, tak na wszystkich innych spotykałam wiele zagubionych osób, widziałam, że ćwiczenia, które próbują wykonywać nie prowadzą do niczego dobrego.

Oto lista 7 rzeczy których NIE należy robić na siłowni:


·      Nie można się wstydzić, ani tego jak się wygląda ani tego, że nie wie się jak ćwiczyć. Jeżeli chodzi o wygląd zawsze znajdzie się zgrabniejsza dziewczyna, ładniej „wyrzeźbiony” chłopak, tylko czy to zmienia nasz wygląd? Nie. Może wpływać na nasze samopoczucie, ale przecież przyszliśmy na siłownie, po to by zmienić swój wygląd na lepsze, każdy kiedyś zaczynał. Jeżeli będziemy się garbić albo nerwowo obciągać bluzeczkę, żeby „fałdki” nie wystawały, to ani dobrze nie poćwiczymy, ani nie będzie się dobrze bawić! Po drugie żeby prawidłowo używać maszyn i sprzętu na siłowni trzeba rozumieć jak na nich ćwiczyć. Nie wystarczy popatrzeć na innych czy zerknąć na przyklejoną instrukcję, potrzebna jest fachowa pomoc. Źle wykonywane ćwiczenia prowadzą do kontuzji!

·      To ja wycisnę więcej, to ja sobie dołożę jeszcze sztabkę, talerz – to nie zawody to ćwiczenia na siłowni! Pewno każdy widział takiego, snuje się z bidonem (z odżywką białkową oczywiście) zerka kto ile „wyciska” po czym podchodzi i dodaje sobie extra kilogramy. Oczywiście jeżeli jest to zgodne z planem ćwiczeń, to nie ma w tym nic złego, ale jeżeli chodzi tylko o szpan, to znów o kontuzję bardzo łatwo!

·      Jestem dziewczyną to będę tylko nogi ćwiczyć. Nie wiem skąd to się bierze, ale maszyny do ćwiczeń mięśni nóg oblegane są przez płeć piękną, która zapomina, że sylwetka nie składa się z samych nóg!

·      Jak się umalowałam, to się nie spocę. Karnet jest, pełna wodoodpornych kosmetyków torba też, to można iść na „siłkę”, tylko żeby się nie spocić, to najlepiej udawać, że się ćwiczy, potem „ogarnąć” instagramy i fejsbuki zdjęciem z hantlem i można iść do domu.

·      Mam karnet to będę chodzić na WSZYSTKIE zajęcia. Rozumiem, że bywa drogo, że wpisowe, że miesięczna opłata musi się „zwrócić”, ale żadna skrajność nie jest dobra. Trzy „klasy” różnych zajęć pod rząd? Po co? Gdy zamęczamy organizm, to o kontuzję dużo łatwiej, jedynie zajęcia w stylu zdrowy kręgosłup, rozciąganie powinny być nielimitowane, całą resztę trzeba dobierać z głową.

·      To ja sobie odżywkę kupię. Naprawdę, to niezbędne? Byłabym bardzo ostrożna z szaleństwami odżywkowymi, kilka wizyt na siłowni nie oznacza, że wielkie wiadro/puszki węgli/białek/spalaczy itp. muszą znaleźć się w naszej kuchni. Domowy izotonik, dobre odżywianie to w zupełności wystarczy.

·      Poćwiczyłem to teraz suple, czyli fastfood w drodze do domu. Półtorej godziny porządnych ćwiczeń, mądrze zaplanowany trening, z rozgrzewką i rozciąganiem na koniec – każdy by zjadł konia z kopytami, albo doniczkę z kwiatami (wersja wege). Nie! Ani batonik, ani fastfood dojadany w aucie nie jest dobrym pomysłem. Głód, który czujemy po treningu można „uspokoić” mądrą przekąską, owocem i potem SPOKOJNIE zjeść zaplanowany posiłek.

Teraz zostało już mało czasu do Sylwestra, nie wierzę w cuda fit. Myślę, że trochę można schudnąć, na pewno też trochę poprawić kondycję. Jeżeli wszystko będziemy robić z głową i pod opieką dobrych trenerów to Nowy Rok powitamy w lepszej formie, a mądrze przetrenowany 2017 sprawi nam wiele radości.


Tak, to jest też tekst dla triathlonistów i biegaczy, bo same treningi sportowe w pewnym momencie przestają wystarczać. Trzeba pomyśleć o treningach uzupełniających. Na początek warto ćwiczyć używając swojego ciała jako obciążenia – gwarantuję, że też można się zmęczyć! Potem przyjdzie czas na kolejne ćwiczenia….

2 komentarze:

  1. Świetnie napisane :) do tej siłowni dodałabym jeszcze ze swoich obserwacji, dziewczyny z pełnym makijażem "szukające męża" (komiczny widok, jeszcze lepszy ubaw jak się ćwiczy obok i słucha ich opowieści -nie do opisania wrażenia)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa