5 grudnia 2016

My Tea & Coffee Shop czyli super śniadaniownia przy London Bridge

Pyszne śniadania, podobno od wielu lat, ja wiem, że dziś było bardzo smacznie fot. D.Szymborska


Śniadanie, oprócz obiadu, podwieczorku i kolacji to dla mnie najważniejszy posiłek dnia. Uwielbiam umawiać się na „śniadania na mieście”. Pewno, że lubię te w hotelu, szwedzki bufet, wino musujące…oj to też ma dużo uroku, ale wolę restauracyjki, knajpki, bary czy bistro w których można zjeść śniadanie, takie podawane do stolika…

Nie wiem czy bym wybrała to miejsce, jakoś naklejki informujące, że lokalowi udało się osiągnąć najwyższą notę w kontroli sanitarnej, nie są dla mnie wielką reklamą. T. powiedział, że dobrze karmią, że jadł już tam kilka razy. To czemu nie?! Tym razem zerknęłam na TripAdivior'a – pisali żeby nie zamawiać bekonu, nie zamawiałam i…..też mogę polecać to miejsce!

Przed wejściem dwa malutkie stoliczki, palący robotnicy piją kawę, w środku, uwaga, uwaga dwa stoliki i 5 krzeseł.  Jeden, taka lada przy oknie – 2 krzesła, drugi równie malutki z 3 krzesłami po drugiej stronie drzwi. Łazienki brak. Za barem przemiła pani i pan. Większość osób, które przychodziły jak jedliśmy śniadanie to stali bywalcy – pani wiedziała, że pięć cukrów do mocniejszej kawy, albo, że bekon ma być wysmażony.

Menu krótkie – śniadania 4 rodzaje zestawów, burgery, ciepłe i zimne napoje.


Dzień dobry Londyn! fot. D.Szymborska


Zamówiłam zestaw nr 3 – jajko sadzone, fasola, frytki i dwie kiełbaski, do tego kawa. Takie śniadanie, które daje energię na pół dnia, bo o kaloryczności to po co wspominać, było bezglutenowe, to też się liczy. Do tego wyśmienita kawa.

To barek, do którego chce się wrócić na kolejne pyszne śniadanie. Wygląda na to, że miejsca gdzie stołują się robotnicy to dobry, śniadaniowy wybór. Podobnie jest z takim (ulubionym) barkiem w Barcelonie, w kolejce po śniadanie stoją tam „białe kołnierzyki” i sprzątający plażę robotnicy, wszyscy zamawiają te same pyszne kanapki i kawę.

W "My Tea Shop" jest podobnie. Do tego lubię miejsca do których ludzie wracają, to, że pani za barem znała swoich klientów, wiedziała co przygotować, sprawia, że wiem, że dobrze trafiłam. Przecież nikt by nie przychodził na niesmaczną kawę każdego dnia…tym bardziej, że w okolicy aż roi się od barów i knajpek.


Właśnie takiego miejsca mi brakuje w okolicy gdzie mieszkam, chciałabym wiedzieć, że mogę wpaść na kawę i śniadanie, że będzie na mnie czekać uśmiechnięta, znająca mnie obsługa, która poda dokładnie „to co zawsze”…..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa