![]() |
Lubię dbałość o szczegóły, wycinanki z warzyw zawsze mnie śmieszą, choć sama na śniadanie lubię chrupać wyciętą w różyczkę rzodkiewkę, a na zdjęciu przystawka - makrela fot. D.Szymborska |
Moi znajomi albo zachwyceni albo rozczarowani, żadnych neutralnych
opinii. Wszystko świetne, lub też zupełnie niewarte swojej ceny, rewelacyjna
atmosfera lub drętwy klimat. A tu jeszcze Michelin docenia….nic trzeba
sprawdzić.
Do dziś (prawie zawsze) umawiałyśmy się na śniadania, ale, że lokali śniadaniowych nie przybywa tak szybko, a chodzić po kilka razy do tych samych nam się nie uśmiecha to….poszłyśmy z G. do Kieliszków na Hożej. Ja wybierałam lokal więc teraz będę się trochę tłumaczyć.
Każda z nas przygotowała już coś na kolację, więc zdecydowałyśmy się na
lekki firmowy lunch. Ale po kolei.
Są klienci, którzy są głodni od 11 jak mają zjeść lunch o 12….w
Kieliszkach byłyśmy 12.01...
Miła obsługa i możemy wybrać stolik, bo….wszystkie wolne. Przy oknie oczywiście! Uwielbiam przyglądać się ludziom na ulicy, dlatego jak jest ciepło to często wybieram miejsca w kawiarnianych czy restauracyjnych ogródkach….
Miła obsługa i możemy wybrać stolik, bo….wszystkie wolne. Przy oknie oczywiście! Uwielbiam przyglądać się ludziom na ulicy, dlatego jak jest ciepło to często wybieram miejsca w kawiarnianych czy restauracyjnych ogródkach….
![]() |
Solidna noga wybieganego kurczaka, sałata rzymska i frytki fot. D.Szymborska |
To się zaczęło co wybrać? Dania podzielone na talerzyki – minimalne przystawki,
przystawki – troszkę większe przystawki i dania główne. Niestety tylko jedna
zupa i to z pierogami z dziczyzną więc wybrałam makrelę i kurczaka. Brak menu wegetariańskiego na lunch.
Obsługa przemiła, pani kelnerka znała kartę, umiała opowiedzieć o
daniach, kurczak z frytkami brzmiał sensownie! Oczywiście zagrodowy, a frytki
(prawdopodobnie) „domowe”.
Makrela smaczna, marchewki fikuśnie wycięte, porcja z tych
degustacyjnych, a nie przystawkowych. Może gdybym nie była po treningu rowerowym, to bym inaczej się zapatrywała na rozmiar porcji… Noga z kurczaka solidna,
dobrze przyprawiona, frytki znów wersja degustacyjna (niestety, bo smaczne).
I? No właśnie nie za bardzo wiem nad czym tu tak się bardzo zachwycać?
Pewno nad alkoholami, których nie piłam, bo dziś jeszcze przede mną trochę
jeżdżenia samochodem. Z pewnością obsługa była miła i profesjonalna, ale w
samej restauracji brakuje tego „czegoś” co powoduje, że chce się tam wracać.
Stoliki się zapełniały, widać pomysł z lunchem dobry biznesowo.
Tak jak w Kieliszkach na Próżnej, nie podobała mi się postawa kucharza, tak
był tam klimat imprezowo serdeczny, tak tutaj było…ładnie i na dystans. Niby
spójny wystrój, wszystko starannie zaprojektowane jednak czegoś brakuje....
Nie wiem czy pójdę kolejny raz, na lunch raczej nie, ale na dobry
kieliszek do Kieliszków to może się wybiorę….
Nie wiem jak talerze, ale ja jestem zakochana w talerzach!
OdpowiedzUsuń