17 marca 2017

Jadalne prezenty – 6 smacznych zasad wręczania pysznych upominków

Grzybków jeszcze nie otworzyłam ale chlebek... pycha! fot. D.Szymborska


Dzielenie się jedzeniem jest cudownym i przepysznym pomysłem. Bardzo lubię dawać i dostawać jadalne prezenty.

Wiem, że nie jest to najzdrowsze, ale właśnie zjadam chlebek ze zdjęcia, jest dyniowy i ma wielkie kawałki czekolady, dostałam go od przyjaciółki… Jest plan wybiegania tych pyszności, a grzybków jeszcze nie otworzyłam…czekają w lodówce….

Niestety, tak jak w przypadku wręczania każdego prezentu i ten jadalny może się okazać wielką wpadką. Przygotowałam kilka zasad związanych w przygotowywaniem i wręczaniem słoiczków, ciast czy chlebów…

6 smacznych zasad wręczania jadalnych prezentów:

1.    Alergie i wykluczenia

Jeżeli chcemy uniknąć wpadki, ba sprawienia komuś przykrości to upewnijmy się, że wiemy na co dana osoba jest uczulona, czego nie je. Oczywiście nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego, ale powinniśmy wiedzieć o uczuleniach (np. na orzechy) czy preferencjach – pasztet z królika nie jest podarunkiem dla weganina! Zanim przygotujemy jadalny prezent upewnijmy się, że wiemy czego nie je lub czego nie lubi obdarowywana osoba.

2.    Pojemność i możliwości transportu

Człowiek uczy się na swoich błędach, ostatnio przygotowałam przyjaciółce pyszną kutię, cały słoiczek. J. wracała do Izraela tylko z bagażem podręcznym. Na szczęście w samolocie nie bolał ją brzuch, bo cały prezent zjadła przed przejściem przez bramki!

Jeżeli chcemy kogoś obdarować sałatką, pasztetem czy ciastem, które wymaga przechowywania w chłodnym miejscu, to zastanówmy się czy jesteśmy to w stanie zapewnić. Jeżeli chcemy dać prezent naszej koleżance w pracy, to zapytajmy się czy ma dostęp do lodówki, bo nawet najpyszniejszy pasztet nie będzie dobry po kilku godzinach czekania w pudelku na biurowej szafce!



3.    Data przydatności do spożycia

U mnie jedynym sposobem konserwacji żywności jest wekowanie. Jeżeli przygotowuje dżem, który jest mało słodki, a nie dodaję żadnej "chemii" to zdaje sobie sprawę z krótkiego terminu przydatności, podobnie jest z chlebem – smaczny jest przez pierwsze 3 dni. Dlatego myśmy o terminach przydatności do spożycia naszych prezentów. Mają sprawiać radość a nie być męczące – będziemy jedli dżem codziennie żeby go nie wyrzucić? Albo kroili wielkie kawałki sernika, żeby nie trafił do śmietnika?

Lepiej obdarować mniejszą porcją, która będzie smacznym prezentem a nie jadalnym obowiązkiem!

4.    Ostrożnie z alkoholami

To trochę podobne zagadnienie co diety i wykluczenia. To, że my lubimy słodkie wino z porzeczek nie znaczy, że nasz przyjaciel marzy o butelce tego domowego trunku, podobnie jest z nalewkami, to, że dla nas dobra nalewka powstaje na bazie spirytusu nie znaczy, że inni też lubią mocny alkohol. Jeżeli nie jesteśmy pewni gustów alkoholowych osób, które zamierzamy obdarować to przygotujmy malutkie porcje. Obecnie w sklepach można kupić buteleczki o pojemności 100, 150ml, ładna etykieta i prezent gotowy. To dużo lepsze rozwiązanie niż litr czegoś z czym obdarowany będzie musiał się zmierzyć!

5.    Zwrot pudełek i naczyń

U mnie jest wielka rotacja pudełek plastikowych, gubię, rozdaję, rozpadają mi się po mrożeniu. Mam kilka ulubionych śniadaniówek czy obiadówek w które nigdy nie pakuję jadalnych prezentów. Wychodzę z założenia, że jeżeli wręczam prezent w pudełku czy słoiku to opakowanie jest częścią prezentu. Owszem gdy przynoszę sałatkę czy inne danie na półmisku, to tutaj oczekują, że wróci on do mnie! 

Żeby uniknąć nieporozumień warto od razu spytać się czy należy zwrócić naczynie, pudełko. Trzeba uszanować, że zwykły by się wydawało słoik jest tym ukochanym, albo plastikowe pudełko ma wartość sentymentalną!

6.    Smak

Z tortem, dżemem, pasztetem, chlebem….jest ten wielki problem, że nie wiemy do końca jak nam się nasza „produkcja” udała. Ciężko upiec dwa identyczne torty, tylko po to by rozkroić pierwszy i upewnić się czy nie ma zakalca…. Można za to upiec dwa chleby – jeden do domu drugi do rozdania, można zrobić kilka dżemów i jeden otworzyć….. Na szczęście w przypadku pierogów, ciasteczek, sałatek mamy ułatwione zadanie – możemy sprawdzić efekt naszej kulinarnej twórczości i upewnić się, że wręczymy smaczny prezent!



Te wszystkie zasady, utrudnienia to nie zmienia tego, że uwielbiam dostawać jadalne prezenty i takim obdarowywać, bo dzielenie się dobrym jedzeniem jest olbrzymią przyjemnością!

Do tej pory dostałam: sery, chleby, bułeczki, torty, pierogi, pasztety, uszka, zupy, bigos, grzyby, dżemy, marmolady, pesto, przyprawy, ciasteczka, batoniki, owoce, sałatki, wino, wędliny, ryby….

A ja wręczałam: dżemy, soki, marmolady, chleby, sałatki, ciasteczka, batoniki, zestawy obiadowe, kanapki, zupy…nigdy jeszcze nie upiekłam tortu, który mógłby być prezentem…ale to może dlatego, że jeszcze nigdy tortu nie upiekłam w ogóle….

4 komentarze:

  1. Uwielbiam jadalne prezenty. Dawać i otrzymywać. Tak samo herbata (dobra, liściasta, wyjątkowa) jest zawsze świetnym pomysłem na prezent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, ja jeszcze bym dopisała dobre czekoladki :) choć zamysłem wpisu było opisanie prezentów jadalnych, które sami przygotowujemy/gotujemy/pieczemy... :)

      Usuń
  2. O tak, uwielbiam jadalne prezenty!

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa