5 marca 2017

XXXVII Półmaraton Wiązowski – relacja

Selfie przed biegiem gwarancją dobrego wyglądu na fotce...bo na mecie to owszem uśmiech jest ale z całą resztą to różnie bywa!


Nie znam innego biegu którego trasa jest tak nudna, wietrzna, monotonna i nieciekawa jak ten półmaraton. Serio. Kibiców jak na lekarstwo, widoki mocno średnie…a co roku tłumy na starcie! To trochę jak bieg wokół śmietnika – czyli Chomiczówka w zimie, to Wiązowna wiosną…. Myślę, że na starcie mogły być osoby, które w Wiązownej startowały kilkadziesiąt razy….

Dlaczego warto biegać po podwarszawskich wsiach?

Po pierwsze – termin – idealny z dwóch powodów. Dla jednych to sprawdzian formy w nowym roku, dla innych to okazja do mocnego treningu przed wiosennymi maratonami.

Po drugie – atmosfera – to nie jest bieg, gdzie ktoś się zapisuje bo śliczny t-shirt, bo trasa widokowa, bo będzie się czym pochwalić znajomym. Oj nie! Tu się biega dla siebie, dla wyników a nie dla szpanu! Biegacze przemili, wolontariusze oddani i bardzo zaangażowani i zawsze uśmiechnięci!

Po trzecie – trasa – tak, tak to bieganie po wsiach może być też atutem – nie ma tutaj mocnych podbiegów, trasa nie jest zbyt kręta (jedynie spowalniająca nawrotka w połowie dystansu), niestety jak to się mówi, coś za coś – tutaj zawsze wieje. Raz mniej raz bardziej, z przewagą tego drugiego! Co ciekawe na tej trasie może wiać w twarz do nawrotki by…potem znów wiać w twarz gdy wracamy na linię mety…


Z KODowo Ochotowymi znajomymi przed startem fot. miła pani biegaczka


Wiem, że wiele osób oburza się na tak zwane straty treningowe w zawodach, że nie wolno, że bez sensu itp. Ja się z tym nie zgadzam, znam siebie i wiem, że ciężko mi byłby się zebrać na wybieganie półmaratońskie po asfalcie. Kombinowałabym, planowała i w efekcie robiłabym pętelki w Lesie Kabackim. A różnica między bieganie po lesie a po asfalcie jest ogromna, jak się chce dobrze pobiec uliczny maraton to….trzeba się pogodzić z bieganiem po twardym. Dodatkowym atutem startu w imprezie zorganizowanej są punkty odżywcze, to naprawdę bardzo wygodne, gdy nie musimy ze sobą nosić wody, ba gdy w wietrzny dzień dostajemy w kubeczku ciepłą herbatę… Dlatego dziś biegałam w Wiązownej! Nie żałuję! No może troszkę tego, że nie nasmarowałam sobie twarzy kremem z filtrem….a że po półmaratonie poszłam jeszcze pojeździć na rowerze to…..trzeba będzie wklepywać krem żeby nie mieć czerwonej buzi jutro…

Szałowy, prawda? fot. D.Szymborska


Czy za rok pobiegnę? Pewno tak, bo termin, atmosfera i trasa…..a i znowu medal był przepiękny! To taka miła nagroda za starannie wykonany trening!


Do zobaczenia za rok w Wiązownej!

Bo Półmaraton to za mało....jeżdżone też było!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa