12 lutego 2016

Kieliszki na Próżnej – lepiej do kuchni nie zaglądać

Kieliszki na Próżnej fot. D.Szymborska


Jak poleca restaurację osoba, która lubi dobre jedzenie, to jej się wierzy, prawda? Jak rekomenduje dane miejsce, ktoś, kto w niej jadł, a jest dość wybredny, to warto się tam wybrać? Dwa pytania – dwie odpowiedzi twierdzące.

Idziemy! Do tego lunch proszony, zadzwoniłam dzień wcześniej, zarezerwowałam stolik. Na 4 osoby. Pan polecił taki obok kuchni. Zapytałam czy aby jest tam przyjemnie, pan zapewnił, że tak, a do tego zawsze jest na co popatrzeć, bo kuchnia, wzorem wielu modnych restauracji otwarta dla oczu gości.

Zanim o jedzeniu, to o tym, że człowiek uczy się przez całe życie. Dlatego NIGDY nie zapraszaj gości w miejsce nieznane, niewypróbowane OSOBIŚCIE. Po drugie, owszem zaglądanie do kuchni jest rozrywką, ale może się źle skończyć – kucharz próbował dania łyżką, a potem dalej je mieszał, tak, tak taką OBLIZANĄ! Na szczęście, a może na nieszczęście moi goście zauważyli to ubierając kurtki…..

A teraz o samym jedzeniu, i czymś co do mnie dotarło dopiero gdy zaczęłam pisać relację z obiadu w Kieliszkach. Lokal proponuje lunche w okazyjnych cenach. Za 35PLN można zjeść danie główne i 2 talerzyki (coś jak tapas) lub jedną przystawkę. Dodatkowo, również w porze lunchu można zamawiać normalne dania z karty.

I teraz informacja – zupa w zestawie ma tak o 1/3 mniejszą porcję! Serio! To nie przypadek, bo dwie osoby zamówiły zestaw lunchowy, jedna zupę i danie główne – efekt lunchownicy dostali dużo mniejsze porcje! Przypadek? Nie sądzę. Rozumiem, że menu degustacyjne to małe porcje, ale po co tak postępować w przypadku gości zamawiających przy tym samym stoliku, taką samą zupę?


Barszcz fot. D.Szymborska

Dorsz fot. D.Szymborska


Barszcz był dobry, fasola i buraki smaczne, dorsz lekko chłodny, ziemniaki z pogranicza – ugotowane/nie, a koper włoski przepyszny. Tyle zjadłam, lokalem się nacieszyłam, staram się nie uruchamiać wyobraźni co do łyżek, oblizywania, chorób typu opryszczka itp. Po co? Smakowało, było nie zaglądać do kuchni!!!


Myślę, że zupełnie inaczej bym oceniała Kieliszki, gdybym nie przyjechała autem, piła wino, nie zaglądała do kuchni. A tak pozostaje mieć nadzieję, że kucharze mają telewizję i zobaczą moje ulubione kulinarne show – Top Chef i nauczą się, że łyżka po próbowaniu nie trafia z powrotem do garnka!!!

5 komentarzy:

  1. Przypomina się scenka z tego filmu z de Funesem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie zapraszam Gości do nie sprawdzonego miejsca.
    Nigdy nie zamawiam stolika przy kuchni.
    Gdybym zauważyła jak kucharz oblizuje łyżkę, to wyszłabym stamtąd czym prędzej! Razem z Gośćmi.
    A polecanie restauracji nie działa. Bo kulinarny gust jest zawodny. Tak samo jak mobilność kucharzy.
    Tak czytam czasami relacje znanych blogerek oceniających lokale, potem tam trafiam i...skucha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się z Tobą zgadzam, niestety człowiek uczy się na swoich błędach :(

      Usuń
  3. Cieszę się, że napisałaś tą recenzję. Ostatnio tyle osób poleciło mi tą knajpę, że wytworzył się u mnie efekt odwrotny, oporu, że nie, nie pójdę skoro wszyscy tam lezą. Teraz przynajmniej nie będę żałować swojego oślego uporu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się nie cieszę, że taka sytuacja miała miejsce, może zły dzień kucharza, a może brak profesjonalizmu....

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa