23 czerwca 2017

„Wege Siła” – czyli jak być super sprawnym roślinożercą!

Za książką mój balkonowy, jadalny ogród - sałaty i zioła....fot. D.Szymborska


Lektura książki Bendan’a Brazier’a przypomina trochę czytanie przewodnika turystycznego. Super przygotować się do wyjazdu, ale bez odwiedzenia opisywanych miejsc to nie ma sensu sięgać po taki poradnik. Po co? Żeby tylko się zmartwić ilu rzeczy nie zobaczyliśmy, za czym powinniśmy tęsknić. Podobnie z "Wege siłą" - przeczytać i nic nie zmienić w żywieniu - bez sensu!

„Wege siła” to naprawdę ciekawa książka, tylko, żeby jej lektura odniosła efekt to trzeba zdecydować się na zmiany jeżeli jeszcze nie jest się roślinożercą!

Gdy biorę książkę do ręki to czytam to co na obwolucie – rekomendacje, notkę o autorze itp. Tutaj przeczytałam, uśmiechając się trochę, że autor jest triathlonistą odnoszącym światowe sukcesy, potem zerknęłam na „skrzydełko” książki i….no nie tylko nie coś takiego. Przepis składający się z kilku linijek i informacji, żeby gotować kalafior na parze aż będzie miękki. Oj, oj nie tędy droga do smacznych dań bez mięsa!!!

Tak, jak podstawy teoretyczne, informacje zawarte w książce są poparte wiedzą, można sięgnąć do bogatej bibliografii tak przepisy zapowiadają się koszmarnie. Rozumiem idę czucia smaku poszczególnych składników jednak to wcale nie oznacza, że w moim rozumieniu, musi być mało apetycznie…

Podoba mi się pomysł Brazier’a, który poleca stopniowe przejście na weganizm, proponuje kilkanaście tygodni by dojść do diety roślinnej. To na czym bazuje to nie tylko badania naukowe to swoje samopoczucie i sukcesy sportowe. Brendan na sobie sprawdził działanie diety roślinnej połączone z uprawianiem wyczynowym sportu. Sukcesy mówią same za siebie!


Jeszcze kilkanaście lat temu spojrzenie Brazier’a byłby czymś szokującym, dietetycy sportowi nie wierzyli, że bezmięsna dieta pozwala z dobrym skutkiem nie tylko szybko się regenerować, ale też dostarczyć wszystkie niezbędne składniki dla organizmu. Teraz znam i podziwiam wielu sportowców, którzy są weganami. Da się, co do tego nie mam wątpliwości.

Brazier jest na tyle przekonujący, do tego obiecuje, że nie trzeba drastycznych zmian tylko taką ewolucję w stronę roślin…. To wszystko wydaje się mieć sens. Tylko gdyby nie te przepisy….to zupełnie nie moja „bajka”. Kuchnia roślinna wcale nie musi być bez smaku a takie wydają się być przepisy Brazier’a. Myślę, że wynika to z jego podejścia – jedzenie ma pomagać w regeneracji i ma być paliwem dla organizmu. Jakoś nie ma w tej książce mowy o celebracji posiłków, jest za to informacja by jeść często i dbać o to by nie być głodnym.

Wydaje mi się, że jeżeli połączymy wiedzę Brazier’a jego udowodnione działanie niejedzenia produktów pochodzenia zwierzęcego ze smacznymi przepisami to….wtedy bycie wegańskim sportowcem nie będzie oznaczało rezygnacji z wyśmienitych smaków, które będą dostarczały energię do treningów.

Ciekawa jest piramida pokarmów wege siły. Na samym dole warzywa włókniste (cukinia, marchewka, botwina), potem obok siebie białko i owoce (czyli rośliny strączkowe, nasiona), wyżej tłuszcze (orzechy, awokado i nieprzetworzone oleje), a na samym szczycie rośliny skrobiowe i ziarno (brązowy ryz, ziemniaki, zagęszczony sok owocowy).

Jeżeli ktoś potrzebuje takiej kropelki, która przeważy szalę – mięso-rośliny, to Wege siła da mu siłę do podjęcia roślinnej decyzji! A przepisy…cóż można spróbować tych z książki albo sięgnąć po inne, których obecnie jest naprawdę sporo i w książkach i w Internecie.


Wege siła. Dieta roślinna dla sportowców i miłośników aktywnego trybu życia, Brendan Brazier, Wydawnictwo VIVANTE, Białystok 2017

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa