6 czerwca 2017

Doping, którego potrzebuję!

Dopingowe pamiątki z Berlina i Gdyni fot. D.Szymborska


Pisma dla biegaczy przygotowują często rankingi biegów, piszą zarówno o trasie, pakietach startowych, samej organizacji imprezy,  tym co zawsze jest brane pod uwagę przy ocenie jest…doping. Nie chodzi tutaj o kontrole zwycięzców tylko doping kibiców!

Uwielbiam kibiców na trasie! Zawsze dostaję ciarek na plecach gdy przypominam sobie bębniarzy na trasie berlińskiego maratonu. W Warszawie wiem, że mogę liczyć na sąsiadów z Ursynowa, i zagranicznych gości Hotelu Bristol – to są pewniaki na trasie Orlen Marathon.

Dziś nie startowałam tylko dopingowałam biegaczy na Monte Kazurce. Trzeba się czasem zrewanżować tym, którzy normalnie dla mnie klaszczą i wołają słowa wsparcia.

Kibice są bardzo potrzebni, niestety my biegacze, czasem o nich zapominamy. Od rodziny wymagamy wystawania przy linii startu, mety, oczekujemy zdjęć itp. A my? Kilka lat temu zorientowałam się, że na wszystkich zdjęciach z zawodów wyglądam tak samo – wściekle zła, zero uśmiechu. Wystarczyło zacząć się uśmiechać – zwiększył się doping, ale co jeszcze ważniejsze moje wyniki wcale nie są gorsze gdy przybiję piątkę na trasie, gdy podniosę kciuk w górę. Czuję wtedy, że nie tylko biorę ale też coś oddaję w zamian!


Dzisiejszy bieg na Monte Kazuce fot. D.Szymborska - kibicka


Warto czasem pokibicować innym, by zrozumieć że kibic też może być zmęczony – to ciągłe wypatrywanie, wołanie, stanie w słońcu/deszczu/upale/zimnie. Uważam, że obowiązkiem biegaczy jest być miłym do swoich i „obcych” kibiców!

Wiem, że wielu z nas walczy o jak najlepszy czas na mecie - sprawdziłam z uśmiechem zamiast grymasu wściekłości biegnie się z taką samą prędkością, a może nawet troszkę szybciej! Ta różnica wynika z tego, że do uśmiechniętego biegacza chce się wołać, machać – to wszystko jest energia!

My biegacze czerpiemy wiele od kibiców na trasie! Czujemy się wyjątkowi, chcemy pokazać, że stać nas na wiele! To kibice dają nam energię, to dzięki nim mamy siłę na szybki bieg na ostatnich metrach zawodów. Oczywiście biegamy dla siebie, ale jak patrzą na nas inni to możemy więcej!


Do zobaczenia na kolejnych zawodach, niezależnie po której stronie czy jako zawodniczka czy jako kibicka, będę się uśmiechać!

1 komentarz:

  1. ja najbardziej lubię te małe rączki wystawione, żeby przybijać piątki ;)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa