10 czerwca 2017

Sałata świeżo zebrana…z balkonu

Bardziej świeżych liści to nie da się zjeść.....te sałaty zostały zebrane na kilka minut przed podaniem sałatki! fot. D.Szymborska


Trudno tutaj podać jakiś specjalny przepis bo to prosta sałatka, tyle, że wyjątkowa. Jej wyjątkowość polega na tym, że sałata została „zebrana” chwilę przed podaniem. Serio. Wyszłam z tacą na balkon, wyrwałam 3 różne sałaty (stulistną, strzępiastą i jeszcze jedną podobną do radicchio), potem trzeba było je starannie umyć, osuszyć, porwać i nie pozostawało nic innego jak je zjeść.

Sałata prosto z balkonu dziś podana została z sosem z oliwy i cytryny, z kawałkami dobrego tuńczyka, jajkiem ugotowanym na twardo, które zniosła wybiegana kura i gruszką pokrojoną na mandolinie.  Były jeszcze bio pomidorki koktajlowe, bo te na balkonie na razie są malutkie i zielone. Mam nadzieję, że uda się zjeść za kilka tygodni sałatkę z sałat i pomidorów z własnej hodowli.


Wiadomo, kto ma ogród, działkę, mieszka na wsi, na coś takiego nie zwraca uwagi, po prostu idzie „na pole”, albo podchodzi do grządki i zrywa to czego potrzebuje do kuchni. A w bloku w Warszawie, to jest trochę trudniej o takie warzywa świeżo zebrane. Oczywiście można jeździć na targi, umawiać się z rolnikami, ale to wszystko jest czasochłonne i wymagające dużo zachodu. A takie wyjście na balkon….chwila moment i bardziej świeżych sałat nie da się jeść!

Jak na razie minusów nie znajduję, owszem codziennie podlewam, dbam o to, by nie wyrastały w donicach chwasty, pomidory podwiązałam i obrywam dziczki. Tak jest dodatkowy obowiązek, ale jest on niczym w stosunku do radości jaką daje jedzenie tego co się samemu wyhodowało. To po prostu smakuje lepiej!

Plan jest taki, że jak zjemy już sałaty, a pewno nastąpi to szybko to dosadzę kolejne zioła, bo przecież zawsze można coś nowego uprawiać…..


A jeszcze jedno, na szczęście pomiędzy donicami na balkonie udało się ustawić stolik i krzesła, dzięki temu sałaty z balkonu można było zjeść na balkonie….

1 komentarz:

  1. O mniam :) świeżo zebrane warzywka najlepsze, ja mam to szczęście, że babcia ma ogródek obok naszego domu ;) wysyp kabaczków w lato i świeże zioła non stop <3

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa