28 czerwca 2016

Jedzenie w SPA czyli Wzgórza Dylewskie Dr. Irena Eris – nie polecam (z wyjątkiem śniadań)

W pięknych miejscach chciałabym jeść pyszne jedzenie....fot. D.Szymborska


Z drogimi miejscami na odludziu to jest tak, że chciałabym żeby wszystko było proporcjonalnie dobre do wysokiej ceny, którą trzeba zapłacić. Jest to o tyle ważne, że jak nie ma NIC w okolicy, to trudno gdzie indziej niż do hotelowej restauracji pójść na kolację. W SPA na Wzgórzach Dylewskich o tym wiedzą, dlatego ceny w restauracji hotelowej są bardzo wysokie. Niestety nieproporcjonalnie do jakości serwowanego jedzenia.

Jedyne co mogę z polecić, i to z wielkim entuzjazmem to śniadania. Tutaj hotel/SPA staje na wysokości zadania – sekcja dań gorących – duży wybór przez słodkie naleśniki do boczku i  kiełbasek. Na miejscu kucharz przygotowuje jajecznicę i omlety na zamówienie. Duży wybór serów i wędlin – świetna jakość, wreszcie dobra kawa i świeżo wyciskany sok. Wina musującego nie piłam, ale też jest. Jednym słowem śniadania są takie jak powinny być w takim miejscu. Natomiast kolacje…..


Phad Thai fot. D.Szymborska


Jadłam dwie, wybierając dania z karty w restauracji Oranżeria. W ośrodku  są dwie restauracje do wyboru, ta jest mniej elegancka i nie wymaga rezerwacji stolików. Pierwsza kolacja – zupa rybna – przyzwoita, z dobrą grzanką. Tyle, że to przypominało bardziej kuchnię domową, a nie restaurację w SPA. Na drugie zamówiłam Phad Thai’a. Punkt za nierozgotowany makaron ryżowy. Opcja pałeczki nie istnieje w tej restauracji – pierwszy raz jadłam Phad Thai’a widelcem i wcale mi się to nie podobało. Danie ostre, poprawne.

Niestety druga kolacja to porażka kucharza. Zamówiłam danie – makaron z kurczakiem, oliwą, pani kelnerka doradziła jeszcze suszone pomidory. Przystałam na propozycję. Dostałam makaron ugotowany w nieosolonej wodzie, z kurczakiem, „zieleniną” i pomidorami, bez parmezanu i bez opcji parmezan z w innym naczyniu, czy też tarty na miejscu. Na szczęście w restauracji na stole stoją przyprawy i dobra oliwa. Inaczej nie dałabym rady tego zjeść. Zależało mi na tym, żeby kolację zjeść o konkretnej godzinie bo następnego dnia miałam zawody, dlatego nie odsyłam dania do kuchni. Przy płaceniu rachunku, gdy pani kelnerka zapytała, jak smakowało – powiedziałam o nieosolonym makaronie – usłyszałam, że pewno pani kucharka jest zakochana. Chyba takie lokalne poczucie humoru, albo tak gościom się tłumaczy wpadki kuchni.

Szkoda, bo takie miejsca, które są pięknie położone, mają zadbany i wielki teren SPA powinny moim zdaniem zachwycać poziomem kulinarnym. Tym bardziej, że nie tylko moje dania były mniej niż średnie, kaczka okazała się mało jadalna (tyle tłuszczu), a sałatka Cezara, pozostawiała również wiele do życzenia.

Jednym słowem duże rozczarowanie, bo za tą cenę zjadłabym obiad i jeszcze wypiła kieliszek wina na deser w mojej ulubionej, nie należącej do tanich, warszawskiej restauracji…. Byłabym pewna, że wszystko będzie „w punkt” a przygody sercowe kucharzy nie wpłyną na to co zostanie wydane z kuchni…

Może rozwiązaniem jest jedzenie tylko śniadań w tym SPA, dzięki temu pozostanie dobry nastrój i poczucie, że jest się w luksusowym miejscu z dobrym jedzeniem. Tylko gdzie zjeść kolację jak wokół pola? A dokładniej Wzgórza Dylewskie?

Świetny omlet "ze wszystkim" fot. D.Szymborska

Dobre sałatki, świeży sok fot. D.Szymborska


Z drogimi miejscami na odludziu to jest tak, że chciałabym żeby wszystko było proporcjonalnie dobre do wysokiej ceny, którą trzeba zapłacić. Jest to o tyle ważne, że jak nie ma NIC w okolicy, to trudno gdzie indziej niż do hotelowej restauracji pójść na kolację. W SPA na Wzgórzach Dylewskich o tym wiedzą, dlatego ceny w restauracji hotelowej są bardzo wysokie. Niestety nieproporcjonalnie do jakości serwowanego jedzenia.

Jedyne co mogę z polecić, i to z wielkim entuzjazmem to śniadania. Tutaj hotel/SPA staje na wysokości zadania – sekcja dań gorących – duży wybór przez słodkie naleśniki do boczku i  kiełbasek. Na miejscu kucharz przygotowuje jajecznicę i omlety na zamówienie. Duży wybór serów i wędlin – świetna jakość, wreszcie dobra kawa i świeżo wyciskany sok. Wina musującego nie piłam, ale też jest. Jednym słowem śniadania są takie jak powinny być w takim miejscu. Natomiast kolacje…..

Jadłam dwie, wybierając dania z karty w restauracji Oranżeria. W ośrodku  są dwie restauracje do wyboru, ta jest mniej elegancka i nie wymaga rezerwacji stolików. Pierwsza kolacja – zupa rybna – przyzwoita, z dobrą grzanką. Tyle, że to przypominało bardziej kuchnię domową, a nie restaurację w SPA. Na drugie zamówiłam Phad Thai’a. Punkt za nierozgotowany makaron ryżowy. Opcja pałeczki nie istnieje w tej restauracji – pierwszy raz jadłam Phad Thai’a widelcem i wcale mi się to nie podobało. Danie ostre, poprawne.

Niestety druga kolacja to porażka kucharza. Zamówiłam danie – makaron z kurczakiem, oliwą, pani kelnerka doradziła jeszcze suszone pomidory. Przystałam na propozycję. Dostałam makaron ugotowany w nieosolonej wodzie, z kurczakiem, „zieleniną” i pomidorami, bez parmezanu i bez opcji parmezan z w innym naczyniu, czy też tarty na miejscu. Na szczęście w restauracji na stole stoją przyprawy i dobra oliwa. Inaczej nie dałabym rady tego zjeść. Zależało mi na tym, żeby kolację zjeść o konkretnej godzinie bo następnego dnia miałam zawody, dlatego nie odsyłam dania do kuchni. Przy płaceniu rachunku, gdy pani kelnerka zapytała, jak smakowało – powiedziałam o nieosolonym makaronie – usłyszałam, że pewno pani kucharka jest zakochana. Chyba takie lokalne poczucie humoru, albo tak gościom się tłumaczy wpadki kuchni.

Szkoda, bo takie miejsca, które są pięknie położone, mają zadbany i wielki teren SPA powinny moim zdaniem zachwycać poziomem kulinarnym. Tym bardziej, że nie tylko moje dania były mniej niż średnie, kaczka okazała się mało jadalna (tyle tłuszczu), a sałatka Cezara, pozostawiała również wiele do życzenia.

Jednym słowem duże rozczarowanie, bo za tą cenę zjadłabym obiad i jeszcze wypiła kieliszek wina na deser w mojej ulubionej, nie należącej do tanich, warszawskiej restauracji…. Byłabym pewna, że wszystko będzie „w punkt” a przygody sercowe kucharzy nie wpłyną na to co zostanie wydane z kuchni…


Może rozwiązaniem jest jedzenie tylko śniadań, dzięki temu pozostanie dobry nastrój i poczucie, że jest się w luksusowym miejscu z dobrym jedzeniem. Tylko gdzie zjeść kolację jak wokół pola? A dokładniej Wzgórza Dylewskie?

5 komentarzy:

  1. Taki hotel a takie warunki? Wielka szkoda. Dobrze, że zauważyłaś pozytyw w postaci śniadań :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wolę zawsze coś dobrego znaleźć...a jak to jeszcze tyle pieniędzy kosztuje to tym bardziej...

      Usuń
  2. Byłem w Irenie Eris SPA zarówno na Wzgórzach Dylewskich, jak i w Krynicy. Niedawno otworzyli trzeci hotel w Polanicy. I powiem tak - jak porównuję ceny w Eris i w hotelach tuż obok, to praktycznie za mniej niż pół ceny Eris można mieć bardzo podobny-wysoki standard. Po prostu uważam, że w Eris zaszaleli z cenami już na maksa, chyba nastawiając się tylko na celebrytów z Warszawki ;-) Za tydzień pobytu 2dorosłych + 2dzieci zażyczyli sobie grubo ponad 10 tys. zł... W hotelu położonym tuż obok w Polanicy, z basenami, różnymi saunami, siłownią, płaci się jakieś 30-40 % tej ceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślisz, że ci celebryci z Warszawki to będą zadowoleni? czy zadziała mechanizm - jak tyle wydałem/wydałam to było super?
      Inna sprawa, że jak ktoś chce płacić to jego sprawa, jego pieniądze.
      Zgadzam się z Tobą, że można je lepiej wydać :)

      Usuń
    2. Nie wiem czy celebryci z warszawki będą zadowoleni z cen ;-) ale jak byliśmy w Ostródzie w Eris, to pływając w basenie spotkaliśmy Mateusza Kusznierewicza, a nazajutrz w restauracji był niejaki Nergal ;-) Może o to im chodzi, żeby "bywać" i za to płacą jak za zboże.

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa