25 czerwca 2016

Zielone curry – bo tyle kolendry na balkonie

Jak zielsko urosło to trzeba je zjeść....fot. D.Szymborska


Od jakiegoś miesiąca dania, które jemy nie są szczególnie wyszukane, od gotujemy takie, do których pasują zioła z balkonu. Dlatego łosoś w sosieśmietanowym z miętą (wiele razy), pieczona dynia z szałwią i mascarpone (już dwa razy), zielone pesto z bazylii (na tyle skutecznie, że tajską już wyjedliśmy doszczętnie i została tylko ta „zwykła”, kurczak pieczony zrozmarynem, oregano i tymiankiem (pięć, sześć razy…). A ostatnio kolendra się ślicznie rozrosła – to zielone curry – oczywiście.

Niby mam przepis, ale coraz bardziej przygotowuję to danie „na oko”, doprawia „do smaku”. Tak to jest z czymś co wiem jak powinno smakować ale już nie boję się eksperymentować bo znam składniki i proporcje, które „działały”.

Stałe jest to, że używam mięsa z ud kurcząt – dużo smaczniejsze w tym daniu niż filety z piersi. Zmieniłam podejśćie do mleka kokosowego i wolę takie, które jest mniej tłuste. Pamiętam, że młode ziemniaczki się nie nadają do tego dania, muszą być drobniutkie ale w żadnym wypadku młode. Jak nie mam czasu jechać po tajskie bakłażany to używam zwykłych, tylko muszę dodać ekstra godzinę do gotowania. Zamiast orzeszków ziemnych wolę używać pistacji. Podobnie jak  z bakłażanami tak skłonna jestem zrezygnować z galangalu na rzecz mniejszej porcji imbiru. Natomiast trawy cytrynowej dodaję coraz więcej, teraz już 3 łodyżki. Ziarna kolendry przysmażam z suszonymi listkami limonki i jest jeszcze smaczniej! Pojadę na drugi koniec miasta jak zabraknie mi oleju z orzeszków arachidowych bo on jest idealny do tego dania, i uważam, że nie da się go zastąpić wodą jak to proponuje w wielu przepisami Ken Hom. W zależności od humoru chili jest więcej lub mniej, jednak z tendencją do mniej….


Za przepis bazowy uznaję – ten który opublikowałam w maju – TUTAJ. Niezmiennie podaję curry z ryżem gotowanym w mleku kokosowym bo taki wszystkim smakuje najbardziej.

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za komentarz ale proszę bez reklamy i linków :) pozdrawiam

      Usuń
  2. Też mam mnóstwo ziół na balkonie, najlepsze są takie wyhodowane samemu :) i mają tyle właściwości, że trzeba zajadać ;)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa