12 czerwca 2016

Ironman 5150 – mam medal i dzień minuta po minucie

Się wbiega na metę  fot. T.


Zanim o dziś to napiszę, że jutro o będzie o dzisiejszym wczoraj a jutrzejszym przedwczoraj bo był to dzień bardzo udany.

Dziś triathlonowałam. Wyniku nie podam, bo jest jakiś błąd i wychodzi, że pływałam prawie półtorej godziny (dyskwalifikacja po 50 minutach) i jestem na końcu stawki. Mam nadzieję, że reklamację uwzględnią (tylko muszę ją najpierw napisać).

5.30 – budzik. Żadnych drzemek, pełna gotowość – prysznic, kawa, bułka i do metra
6.10 – autobus zapewniany przez organizatorów z Placu Teatralnego nad Zegrze (można zabrać kibiców, jak się ich wcześniej zgłosiło, czego nikt nie sprawdza)
8.10 – zdjęcie folii z roweru w T1
8.45 – rozgrzewka w wodzie
9.05 – wejście do strefy startowej
9.12 – komunikat, że start opóźniony na 9.30 – rozpinanie pianki, kąpiele w Zalewie
9.17 – komunikat – start może o 10.00 bo bomba w T1 a dokładniej pirotechnicy już są i trzeba czekać, chwilę później komunikat, że start będzie wspólny dla wszystkich
10.00 – komunikat, że start będzie, i to z podziałem na grupy, tak jak było napisane w programie
10. i kilka minut – mój start
10 i kilkadziesiąt minut – moje wyście z wody (zegarka nie włączałam, a system podaje zmyślony czas mojego pływania)
10 i coś – system workowy się sprawdza! Tak się obawiałam, że to będzie straszne zamieszanie, że nic w worku nie będę mogła znaleźć, że moja pianka się zgubi…
10 i coś – jadę! Szczęśliwa na rowerze, trzymając się zasad zgrzytam zębami widząc peletony i (tutaj duży zgrzyt) umówionych kolarzy, którzy jadą z zawodnikami osłaniając ich od wiatru
13 i coś – zmiana – T2 – i znów zachwyt nad tym jak worki do stref zmian działają! Teraz moja ulubiona część triathlonu - bieganie
13 i coś – wbiegam na metę, komentator mówi o walce do końca, o wyprzedzaniu – uff ani pani ani pan mnie nie doścignęli – wbiegam i…..dostaję piękny medal!
13.30 – odbieram rower i dwa worki – i mogę iść do metra
16.00 – jestem już umyta, w miarę elegancko ubrana na grillu pod Warszawą – nie ma to jak się umawiać z dużym wyprzedzeniem…..


 
Na razie tyle, ale na trasie widziałam Becię i Rafała więc szansa na dobre zdjęcia jest duża! fot. T.


A teraz o samych zawodach – świetny pomysł z autobusami dowożącymi zawodników i kibiców – nie trzeba mieć auta, lub go wypożyczać – jak ci co przyjechali z zagranicy na Ironmana.

Bomba/pakunek w T1 – obecnie takie rzeczy się zdarzają, ale brak rzetelnego informowania o zaistniałej sytuacji to duży minus. A mechaniczne powtarzanie, że to nie wina organizatorów – frustrujące. Organizator, moim zdaniem powinien brać odpowiedzialność za wszystko, starać się tłumaczyć zawodnikom co się dzieje i rzetelnie informować o sytuacji.

Trasa pływacka – Zegrze ciepłe, bez fal – idealne!
Trasa rowerowa- Warszawy nie poznasz ale ekranów wygłuszających się naoglądasz, a na koniec to jeszcze się na kostkę brukową załapiesz! Bufet z piciem świetny – nie brałam bo nie potrzebowałam, ale były bidony a nie jakieś kubeczki – super!
Trasa biegowa – 2 pętelki dwa podbiegi ale też dwa zbiegi, świetny doping i wielki powrót kostki brukowej!  4 punkty z piciem i żelami – super wolontariusze.
Meta – no ba triathlon to i dywan jest! konferansjer też a medal śliczny a bluzeczka szpanerska, mimo że „no name” – a myślałam, że będzie tak jak plecak NB…
Wydawanie sprzętu – super sprawnie poszło – rower, 2 worki i chip oddać!

Za rok? Pewno, że wystartuję bo a) impreza sprawdzona b) atmosfera świetna c) radość startowania ogromna!


Jestem Ironman 5110 i z tego się cieszę!

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. dziękuję, to był mój pierwszy start na olimpijce, nowe doświadczenie i jednak był kawałek skorupki ślimaka w stopie....jest antybiotyk w sprayu i żeby się szybko goiło.... :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa