21 sierpnia 2016

5 Dzień obozu – Tatry 2016 - prawie płasko i jaskiniowo [FOTO]

Z czołówką "na-wszelki-wypadek"

Miało padać od 10, leje od 18! Nie mam nic przeciwko niesprawdzającym się prognozom pogody, jeżeli nie ma zapowiadanego deszczu!

Znowu rano pobudka, szybko do busika i jako jedni z pierwszych byliśmy w Dolinie Kościeliskiej. Na trasie – 2 biegaczy i 1 biegaczka, zawsze w przeciwną stronę niż my. W ramach atrakcji – zwiedzanie jaskini. Dzięki temu płaska dolina zapewnia solidny podbieg i dość męczące zejście po drewnianych schodach.

Nie wiem czy turyści przestraszyli się prognozy pogody, czy zwyczajnie Kościeliska nie jest „modna” bo tak do dziesiątej rano było całkiem pustawo, jak na tatrzańskie warunki.


Bardzo przyjemny spacer, pomimo małych przewyższeń czuję ponad 22 kilometry w nogach, ale o to chodziło.

Jest podbieg jest siła biegowa fot. J.

Dużo do wbiegnięcia nie było zbyt dużo...fot. J.


Jaskinia Mroźna – przyjemne, chłodne miejsce. Moim zdaniem warto nadłożyć trochę drogi, zapłacić 4 złote i cieszyć się z łażenia w kucki po mokrych kamieniach. Nie pamiętałam, że jaskinia jest taka wąska i niska, że zimno będzie to nie zapomniałam – bluza i kurtka się przydały. Jaskinię można zwiedzać, a właściwie przejść górę na wylot – bo ścieżka jaskiniowa jest tak wytyczona, że wchodzi się z jednej strony góry a wychodzi z drugiej – 300m w linii prostej jak pokazał zegarek – od godziny 9 rano.

Trochę to męczące z szyną i bandażem....no i włosy ciężko upiąć....


Wpisy robią się monotonne, ale tak wyglądają dni: pobudka rano, śniadanie, góry, regeneracja i jeszcze jakiś spacer wieczorem, wcześnie do łóżka bo kolejnego dnia trzeba wstać gdy świta. Taki reżim działa. Im dłużej tu jestem tym bardziej się cieszę z gór, z widoków, z wycieczek, może kulinarnie nie mogę mówić o jakiś wielkich odkryciach ale głodna nie jestem, a z wyjątkiem jednej kolacji staram się jeść lokalne specjały. Lokalność i regionalność bardzo mi smakuje, owszem jest kalorycznie, bywa tłusto a oscypek, kwaśnica to dania, które mogę (i co gorsze jem) codziennie!

Nie powiem zimna ta woda....fot. J.


Dzień 5:

33,82km – w tym:
·      22km – góry,
·      560m – jaskinia,
·      11km – w busiku,
·      przewyższenie 380m,

·      spalone 1280kcal.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa