14 sierpnia 2016

I Mistrzostwa Ziemi Garwolińskiej w pływaniu na wodach otwartych Kategoria Open 1500m – III miejsce kobiet

Muszę popracować na strojem do dekoracji ale radość wielka! fot. T.


Nie dało się krócej – no może 3 Open Kobiet w Open Water, ale taka wersja dużo bardziej pretensjonalna i nie po polsku. Swoją drogą wcześniej pływało się w jeziorach, rzekach, zalewach a teraz to słyszę, że sport ekstremalny, że wody otwarte….trochę śmiesznie…

O Mistrzostwach dowiedziałam się z portalu społecznościowego, ot biegłam w biegu w Garwolinie  i czasem śledzę co tam ciekawego się dzieje.

Nigdy nie byłam na Kąpielisku Mamut, dziwne miejsce – piękna czysta woda, ryby, śliczny piasek, z jednej strony autostrada z drugiej jeżdżą pociągi…. Tyle, że nie auta ani o lokomotywy dziś chodziło to woda była najważniejsza.

Kameralne zawody, w regulaminie było napisane, że do 80 zawodników w kategorii, dziś odbyły się dwa dystanse – 250m i drugi zwany ultra (mój) 1500m. Pomimo, że były to zawody pływackie to pianki były dozwolone. Długo się zastanawiałam, czy pianka czy moje nowe spodenki wypornościowe – wybrałam piankę bo jestem ogromnym zmarzluchem, i dobrze, bo tak jak przy brzegu było jeszcze w miarę ciepło tak zbiornik głęboki i przy bojkach nawrotowych były dużo chłodniej.
Śliczny puchar do kolekcji fot. D.Szymborska


Punktualny start. Wbiegam do wody i….przestaję widzieć lewym okiem. Super atrakcja. Tracę czas, zastanawiając się co robić, prawe oko zaczyna ogarniać rzeczywistość. Jak się później okazało pękła mi lewa soczewka i na szczęście wypadła z oka. Do przepłynięcia miałam trzy pętle, każda po 500m. Pierwsza fatalnie, druga szybciej, choć nawigacja tak zła, że głową zaryłam w bojkę, trzecia w końcu taka jak chciałam, tyle, że z oddychaniem tylko na widzącą, prawą stronę. Wybieg z wody i już po. Nie trzeba wsiadać na rower, ba nie trzeba go jednym okiem szukać…ufff.


To co lubię najbardziej meta fot. T.


Przebrałam się w „cywilne” ciuchy i poszłam czekać na wyniki. A tu miła niespodzianka, w barku kąpieliska na wszystkich zawodników czekały do wyboru po dwa dania mięsne i warzywa, dużo owoców, picie…..ale miło. A potem dekoracje, ale się ucieszyłam z trzeciego miejsca bo to było OPEN  a nie w kategorii wiekowej! Takie wyróżnienie cieszy jeszcze bardziej.

Podzieliłam się...ale posiłek regeneracyjny z tych "na bogato" fot. D.Szymborska


Musiałam pędzić do Warszawy, a szkoda, bo atmosfera na Kąpielisku przemiła, ludzie uśmiechnięci, ratownicy profesjonalni. Do domu wróciłam z olbrzymim pucharem, trzeba będzie uporządkować trofea – ale akurat taki odkurzanie i przestawianie to czysta przyjemność, wracają wspomnienia sukcesów a to zawsze jest miłe….


Za rok impreza ma odbyć się w czerwcu, dla mnie sierpniowa data była idealna, nie wyjeżdżałam na weekend sierpniowy, to mogłam przejechać 50 kilometrów, żeby sobie popływać w czystej, pięknej wodzie….tyle, że dużo jej nie widziałam, tak jak kamerzysta…tylko jednym okiem…obraz filmowy…..

2 komentarze:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa