13 sierpnia 2016

71st Indonesia’s Independence Day Fun Bike

Selfie z Panem Ambasadorem na mecie Rajdu


To się nazywa dobra rowerowa zabawa! Wszystko zorganizowane na tip top. 

Super sposób na świętowanie, życzyłabym sobie żeby więcej Ambasad tak obchodziło swoje Dni Niepodległości!

Od 8.30 można było odbierać pakiety – czyli okolicznościowe bluzeczki (techniczne), rogaliki o terminie ważności do końca wszechświata, cukierki kawowe – Kopiko jest z Indonezji, jabłka i wodę  mineralną. Chwilę po 9 ruszyliśmy.

To lubię – cała ulica dla nas, tempo bardzo spacerowe, ruszając spod Stadionu Legi przypomniałam sobie Biegnij Warszawo – wydaje mi się, że czołówka biegła szybciej niż myśmy jechali. Dziś to była przejażdżka nie wyścig!


Na miejscu zbiórki fot. J.


Kilkaset osób (nie jestem dobra w liczeniu głów/rowerów na metr kwadratowy, ale był tłum!) jechało, rozmawiało cieszyło się z tego, że w ten deszczowy poranek wyszło z domu. 

Dojechaliśmy w tempie spacerowym do Wilanowa, tam niespodzianka – jak przystało na dobrze zorganizowaną imprezę rowerową – bufet. Jogurty, woda – tyle, że nie w biegu łapane od wolontariuszy ale wydawane w namiocie – ot pretekst do przystanku, odpoczynku, mieliśmy już 8 kilometrów w nogach! Dla niektórych rowerzystów to była chwila wytchnienia. 

Po wspólnym zdjęciu ruszyliśmy dalej. Od przystanku jechałam obok, a  bardziej trochę za, bo inaczej nie wypada, za Panem Ambasadorem, który prowadził wyścig. 

Przygotował się na podjazd na Belwederskiej, jako jedyny miał rower elektryczny! Premii górskiej nie było a wszystkim udało się wjechać.

Rowerowe selfie

Taki certyfikat wyjeździłam fot. D.Szymborska


Potem zjazd Agrykolą, ale bez rozpędzania, bo przy Łazienkach była kolejna okazja do wspólnego zdjęcia. Potem z powrotem na Stadion, tutaj witały nas oklaski wolontariuszy a w namiocie biura zawodów czekały certyfikaty.


Niby kilometrów mało, tempo bardziej niż spacerowe, ale była to bardzo sympatyczna odmiana od wyścigów, nerwów i ostrej jazdy. Warto było rano wstać w sobotę! Pamiątkową bluzeczkę już piorę, a dyplom schowam do teczki, będzie miłą pamiątką. Za rok też się wybieram!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa