16 sierpnia 2016

Bieganie po górach – niezbędnik

Już jutro w góry! fot. D.Szymborska


Trochę to trwało, ale w końcu dotarliśmy do Zakopanego. Plan jest dość prosty – bieganie i pływanie. I już się nie mogę doczekać kolejnych treningów.

Do gór podchodzę z szacunkiem, wiem, że pogoda się może zmienić, trasa okazać bardziej skomplikowana niż wynika to z mapy, jednym słowem wolę uważać!

Oto lista najpotrzebniejszych rzeczy w biegowym plecaku, takich bez których nie ruszam się w góry:


·      Telefon a nie smartfon – czyli stara Nokia, która wytrzymuje kilka dni, służy do dzwonienia, taki telefon alarmowy jak jest zasięg,

·      Folia termiczna – poskładałam tą w którą zawinęłam się po ostatnim maratonie (TUTAJ) – na czarną godzinę!

·      Krem z wysokim filtrem – niestety należę do osób, które słońce „spieka” – im wyższy faktor tym dłużej ten proces trwa, bo, że spiecze to nie ulega wątpliwości,

·      Batonik – pewno, że mógłby być żel, ale ostatnio żele mi się przejadły, więc wolę taką postać węglowodanów,

·      Mapa – taka klasyka, bo nie gubi zasięgu, nie rozładowuje się,

·      Latarka – podobnie jak z folią na czarną godzinę albo na ciemną w jaskini,

·      Zawsze w plecaku jest albo bukłak z wodą albo butelka biorę też dokumenty i gotówkę bo w górach nie zawsze można użyć karty kredytowej.


Na koniec jeszcze informuję kogoś gdzie będę biegać i o której powinnam wrócić. Nudne? Może, ale wiem, że o sobie dbam i nie będę leżeć do następnej wiosny w jakiejś szczelinie czy wąwozie….

2 komentarze:

  1. Bardzo dobry plan. Zwłaszcza ten ostatni - zawsze warto poinformować kogoś bliskiego, którędy się chce biec i o której chcemy wrócić. Dla bezpieczeństwa. A folia życia jest niezbędna, bo pogoda w górach jest bardzo kapryśna.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa