19 października 2016

Jesienna szosa – 7 praktycznych rad w co się ubrać!

Jesienna szosa i brzoza fot. D.Szymborska


Nie, jeszcze nie robię na każdym treningu stylizowanego zdjęcia mojego roweru, nie ustawiam na tle zachodzącego słońca...

Tutaj nie mogłam się powstrzymać i do tego to było przed treningiem…. Tak tylko wolałam napisać, bo na Instagramie nie brakuje szosowych maniaków, części z nich chyba nie zależy na treningu tylko na dobrym ujęciu ich roweru….co nie zmienia faktu, że to lepsze niż sefie w łazience, bo na rower trzeba wyjść, dojechać i wypatrzeć takie piękne miejsca…

Jeżeli to Twój pierwszy sezon rowerowy to czytaj dalej, jeżeli to Twój kolejny sezon rowerowy, to biorąc pod uwagę, że już się ściemnia, jest coraz chłodniej, to pewno próbujesz się ogrzać herbatą, bo już byłeś na treningu….

Oto lista najpotrzebniejszych rzeczy, po to by jesienny trening rowerowy był przyjemnością a nie spowodowała odpadnięcie stóp z zimna i zapalenie gardła z powodu chłodnego powietrza.


Po pierwsze, lampki – czyli bezpieczeństwo, dużo szybciej się ściemnia, dużo później świta – czyli jest ciemno i nas rowerzystów dużo trudniej zobaczyć. Zakładam, że nikt nie chce być rozjechanym dlatego oświetlenie to podstawa, tak wiem, że jeździmy po oświetlonych drogach (oby), że mamy odblaskowe elementy (pewnie, bo teraz prawie każdy producent odzieży rowerowej je wszywa) ale i tak lampki to konieczność! Zerknęłam na zdjęcie i ups, właśnie lampek brakuje, bo odczepiłam jak myłam – żadne wytłumaczenie, przyczepię jeszcze dziś! Z przodu i z tyłu – białą i czerwoną!

Wszystko ubrane, nic tylko jeździć!


Po drugie, ochraniacze na buty – to jest cudowny wynalazek. Dzięki ochraniaczom nie tylko nie odpadną nam z zimna stopy to jeszcze nie przemokną. Dobre ochraniacze są drogie, ale w przypadku rowerów szosowych bardzo trwałe, więc warto w nie zainwestować. Odradzam zakupy internetowe, dużo lepiej pójść do sklepu ze swoimi butami i przymierzyć, nie każdy model pasuje….

Po trzecie, długie spodnie – o kolana trzeba dbać i nie pozwalać im przemarzać. Pewno, że lepiej założyć długie, rowerowe spodnie, ale można też mieć na sobie dwie warstwy – spodenki krótkie z wkładką rowerową i na to getry – tańsze rozwiązanie, jeżeli nie jesteśmy do końca przekonani, że będziemy jeździć jesienią i zimą.

Po czwarte, ubieranie na cebulkę – bielizna termiczna i wiatrówka – to wystarczy przy plus ośmiu stopniach, potem można jeszcze dodać jedną warstwę a jak temperatura jest bliska zera to zmienić kurtkę na cieplejszą.

Po piąte, rękawiczki – palczaste, ciepłe – ręce, podobnie jak stopy marzną bardzo szybko. Tutaj nie mam pomysłu na oszczędności bo w tych biegowych jest zimno i się ślizgają więc pozostaje zakup specjalistycznych, rowerowych.

Po szóste, buffy – liczba mnoga – jeden na głowę drugi na szyję. Może być też lekka czapka, ale z tego na szyję nie należy rezygnować bo, znów o gardło trzeba dbać! W wielu pakietach startowych pojawiają się buffy, a dokładnie kołnierze,  tyle, że niska cena idzie w parze z niską jakością, znów lepiej zainwestować w dobrą jakościowo chustę, przez którą będzie się nam łatwo oddychało.
Po siódme, krem – kolarki nie marzą o popękanych naczyńkach i szarej chropowatej skórze twarzy, dlatego krem na mróz/wiatr jak najbardziej odpowiedni, tak, tak świeci się twarz, ale zakładam, że będziemy na tyle szybko jechać by nikt tego nie zauważył!


Po siódme– do zobaczenia na szosie, bo pogoda naprawdę sprzyja i trzeba to wykorzystywać jeszcze na trenażerze i spinningu się najeździmy….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa