11 października 2016

Paleo – polski przewodnik – recenzja książki

Przepisów na mamuta nie ma ale są inne, też smaczne fot. D.Szymborska


Iwonę poznałam wieki temu w czasie warszawskiego Food Blogger Fest, z Kasią znam się tylko mailowo razem przygotowywałyśmy broszurę ze śliwkowymi przepisami. Jednym słowem koleżanki wydały książkę.

Polski przewodnik PALEO, Teoria, Praktyka, Przepisy – 303 strony wiedzy. To nie jest „tylko” książka kucharska, słowo przewodnik w tytule nie wyprowadza na manowce.

Iwona i Kasia przygotowały, opisały i ugotowały solidną dawkę wiedzy. 

Pierwszy raz zetknęłam się z dietą paleo kilka lat temu. Przygotowywałam trening biegowy po Jurze, dostałam kontakt do grypy biegowej, której nazwa brzmiała „Paleo” byłam przekonana, że to będą znawcy skał i skałek, okazali się miłośnikami dziczyzny i świeżych produktów. Biegali szybko, dużo opowiadali. Jeżeli ktoś potrzebuje dowodów na to, że bez glutenu i mleka można trenować, ba bardzo dużo trenować, to chłopaki z „Paleo” to udowadniają na zawodach, stoper nie kłamie – oni by uciekli przed mamutem!


Wracając do książki, dziewczyny zaczynają od potężnej dawki wiedzy by na końcu zaproponować pięknie sfotografowane paleo dania…. Dla mnie najbardziej przekonująca jest dieta paleo samuraja – czyli sportowca, który odżywia się zdrowo.

Ani Iwona ani Kasia nie obiecują cudów, ba przestrzegają przed fanatyzmem, przypominają, że paleo słodycze też tuczą, przekonują, że metoda małych kroków przyniesie dobre zmiany.

To co mnie przekonuje do paleo jedzenia, to to, że nie jest to dieta, jest to sposób życia. W 100% zgadzam się z tym, że im mniej przetworzona jest żywność tym lepiej, że ekologiczne, ale też droższe jedzenie jest zdrowsze. Rozumiem, że to co sprawdziło się przed wiekami działa. Jednocześnie nie odnajduje się w tym by jeść podroby, a koktajl z wątróbką brzmi dla mnie tak obrzydliwie, że wolę o nim nie myśleć.

Zrobiłam przegląd swojego menu, porównując je z paleo samurajem: na plus: jajka, mięso (wybiegane a jajka od kur, które widziały słońce), warzywa; na minus: mleko do owsianki, uwielbienie do świeżo wyciskanych soków, często pojawiające się makarony. Na szczęście zima u mnie jest dużo bardziej paleo – jem kiszone warzywa, zwiększam ilość kasz, co automatycznie wypycha makaron z diety. Sama zauważyłam, że lepiej czuje się ograniczając gluten – nie wspominając, że jest to prosty sposób na chudnięcie. 

Wreszcie jestem bardzo paleo jeżeli chodzi o sposób życia – biegam na dworze, po lesie, polach, jeżdżę na rowerze, pływam w wodach otwartych, kiedyś zwanych po prostu jeziorami i morzami….czyli zauważam przyrodę wokoło. Jem jagody w lesie czy hoduje bez pestycydowe zioła na balkonie. Wiem, wiem paleo człowiek nie hodował tylko zbierał, ale tutaj w Warszawie nie rośnie zbyt dużo ziół, a na pewno nie na moim podwórku a nie rozbijam namiotu codziennie gdzie indziej….więc pozostaje balkon!

Myślę, że warto przeczytać książkę, przemyśleć i wprowadzić zmiany w diecie. Nawet to, że sięgniemy po mniej przetworzone produkty będzie dobrą zmianą, a jak zrezygnujemy z klusek i cukru to na pewno wyjdzie to nam na „chudsze”. 

Do koktajlu z wątróbki, tak jak do tego z jarmużem, to nikt mnie nie przekona, nawet śliczne zdjęcia Kasi. Moja wyobraźnia podpowiada smak i zapach….grrr. Jednak każdy lubi coś innego, wiem, że dla niektórych owsianka jest niejadalna, choć ja uważam, że to znaczy, że jej dobrze nie przygotowali….pewno Kasia i Iwona myślą podobnie o swoich koktajlach….



Polski przewodnik PALEO, Teoria, Praktyka, Przepisy, Iwona Wierzbicka, Katarzyna Karus-Wysocka, Wydawnictwo Publicat, Poznań 2016

1 komentarz:

  1. Ja w swojej diecie staram się unikać glutenu i stosować większość zasad nawiązujących do Paleo... Także ta książka jest teraz dla mnie kolejną pozycją na liście must have.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa