16 października 2016

Jak kupić pierwszy rower szosowy? Kilka zasad i praktyczne porady

Moja wymarzona rama..teraz już wiem w jakim rozmiarze...fot. D.Szymborska


Znacie to: sklep, nie ma klientów, a i tak nikt do Was nie podchodzi? Chcecie wydać sporo kasy, bo żaden rower nie jest tani, ale nikt się Wami nie interesuje…albo wchodzicie do sklepu przy ladzie stoją dwie osoby: sprzedawca i jego kolega, co chwilę rzucają fachowe, średnio zrozumiałe słowa, po dłuższej chwili zwracają na Was uwagę, pytają się czego szukacie, jak mówicie, że roweru to pytają się jakiego modelu, a Wy właśnie tego się chcieliście dowiedzieć… Bywa też, że przychodzicie sprzedawca jest i patrząc na Was przez 15 sekund chce sprzedać ten i tylko ten rower.

Wszystkie sytuacje są nieprzyjemne, trudne, a nie tak, moim zdaniem powinno wyglądać kupowanie roweru. Spełnieniem marzeń byłby sklep, w którym jest nie tylko dobór rowerów ale też możliwość zobaczenia, dotknięcia i co jeszcze ważniejsze przejechania się na rowerze, który chcemy kupić. Pomarzyć można, bo producenci rowerów nie ułatwiają, niektórzy decydują się tylko na sprzedaż internetową, jednak wciąż wiele rowerów jest do zobaczenia „na żywo”.

Kupując pierwszy rower miałam bardzo dużo szczęścia, bynajmniej nie byłam dobrze przygotowana do zakupów. Poprzednią szosę pożyczałam od brata gdy byłam nastolatką, 3 lata temu wiedziałam jaki mam budżet, ale nie wiedziałam jaki rower powinnam kupić. Sprzedawcy się chciało porozmawiać, doradzić, ba nawet „dać się przejechać” na wymarzonym rowerze. Potem trzeba już było tylko czekać aż przypłynie i zacząć treningi. Z drugim rowerem, cóż dopiero niedawno udało mi się uzyskać takie ustawienie, które powoduje, że jazda jest przyjemnością. Trochę to trwało, rower kupowałam „w ciemno”, z tabelek i pseudopomiarów wyszło, że taki będzie dobry. Tu też miałam dużo szczęścia bo pasował. Ponieważ nie chcę wykorzystać limitu szczęścia na całe życie, trzeci rower kupuję z głową.

Zacznijmy od pytań, na które warto sobie odpowiedzieć przed zakupem roweru:

·      Jaki rower potrzebuję – czasowy czy nie?
·      Na ile sezonów kupujesz ten rower?
·      Czy chcesz nowy czy używany sprzęt?
·      Czy chcesz kupić rower marzeń, czy planujesz modyfikacje w przyszłości? To ważne, bo może ten sezon będziesz jeździć tylko na ramie marzeń, a na koła poczekasz sezon?
·      Czy na pewno potrzebujesz nowy rower – to najtrudniejsze pytanie, ale trzeba sobie je zadać!?


Moje zasady kupowania roweru:




·      Budżet – to najtrudniejsza sprawa, bo tak naprawę nie ma limitu, zawsze jest droższy zamiennik, zawsze można coś lepszego kupić. Dlatego zaczynamy od limitu – ustalamy sami ze sobą lub z rodziną ile jesteśmy w stanie przeznaczyć na rower. Przez rower rozumiem CAŁY rower, nie stosujemy oszukańczych praktyk – rower za X a koła za Y… dopuszczalne jest rower na sezon za X i koła na drugi za Y. Trzeba planować. Triathloniści mają słabość do marek, blichtru i szpanu – wiem, też taka bywam, choć staram się tego unikać. Nawet najlepszy sprzęt nie pojedzie za nas wyścigu, dlatego jeżeli to nasz pierwszy rower to kupmy coś z niższej lub średniej półki cenowej. Przy ustalaniu budżetu warto sięgnąć do fachowych magazynów rowerowych, przeczytać oceny rowerów, ich cechy – jednym słowem odrobić zadanie domowe!

·      Rankingi – gdy nasi znajomi się emocjonują parametrami telewizorów my robimy to samo tylko dotyczy to rowerów. Poznanie dostępny rowerów, przeczytanie ich testów – to wszystko nie tylko pozwala określić budżet ale też pozwala nam zrozumieć czego możemy szukać, na co powinniśmy zwrócić uwagę. Pewno, że to sprzedawca powinien być ekspertem ale, on ma określoną markę do sprzedania, prowizję do zdobycia, nie zawsze będzie obiektywny. Trzeba być dobrze przygotowanym, zadbać o siebie.

·      Pomiary – czyli pierwszy etap inwestycji. Pewno, że możemy sobie sami zmierzyć w domu nasz wzrost, sprawdzić jak jesteśmy rozciągnięci, czy poznać długość nóg po wewnętrznej stronie. To zawsze coś, ale jest jeszcze wiele innych parametrów, które trzeba znać by wydać dobrze nasze pieniądze. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest fachowy i profesjonalny pomiar. Wiemy już, że marzymy o rowerze takiej i takiej firmy, wiemy jaką ma specyfikę (rankingi), wiemy ile kosztuje (budżet) to jeszcze upewnijmy się jaki NAPRAWDĘ będzie do nas pasował.

·      Czas – na wymarzony rower czeka się kilka miesięcy, dlatego jeżeli chcemy w nowym sezonie jeździć na naszym wymarzonym rowerze to właśnie teraz jest czas by go zamówić.

Rzadko kiedy człowiek jeździ przed kamerą....fot. D.Szymborska


Zakup roweru z jednej strony jest cudownym zajęciem, to przeglądanie katalogów, śledzenie opinii, fora internetowe, z drugiej strony stresujące bo sklepy nie zawsze mają miłą obsługę, bo trzeba czekać długo na realizację zamówienia…


Jak to się mówi jestem w procesie kupowania roweru, jak już nowa maszyna będzie na pokładzie to na pewno się pochwalę…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa