6 października 2016

Nalewka ze śliwek z winem i wódką – 10 miesięcy czekania - WARTO

Na zimowe długie wieczory? Nie sądzę bo wtedy to już będą mocne jednostki treningowe i ban na alkohol fot. D.Szymborska


Za mocnymi alkoholami nie przepadam, często domowe nalewki oznaczają, że gospodarze wrzucą owoce do wódki i odczekają kilka tygodni. A te dostępne w  sklepach, są ulepkowo słodkie i z reguły wykonane z niskogatunkowych alkoholi. Jednym słowem, to nie moje smaki.

10 miesięcy temu zrobiłam swoją pierwszą nalewkę. Do litrowej butelki trafiło:
  • 125g suszonych śliwek, 
  • 300ml wina marsala, 
  • 450ml wódki, 
  • pół laski cynamonu 
  •  trochę wody, żeby butelka była pełna.
Po 6 tygodniach przelałam wszystko przez gazę, do butelki trafił sam płyn. Po 10 miesiącach znów przelałam przez gazę – zostało 500ml, a w tak zwanym między czasie może 100ml trafiło do degustacji, reszta wyparowała – serio!

Smak nalewki jest wyśmienity, dzięki temu, że nie była robiona na samej wódce jest dużo delikatniejsza, nie czuje się w niej alkoholu (a jest go przecież sporo), wino dodaje mięsistości, wytrawności smaku.


Wydaje mi się, że tyle wystarczy – domowe limoncello (przepis TUTAJ) i ta nalewka, bo na domową produkcję wina się nie porywam, bo….porzeczkowego nie lubię…

1 komentarz:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa