20 października 2016

Retro warzywa

Piękna okładka i równie piękne przepisy w środku....


Żeby tak od razu retro? No nie wiem, buraki piekę od dawna, z rabarbaru kompot piję, robię dżem, jarmużem się zbytnio nie zachwycam. Potem jest troszkę trudniej – skorzonerę pierwszy raz miałam w rękach na warsztatach, ale to było kilka lat temu, pasternak lubię, brukiew – no tutaj się nie wykażę, bo jej nie gotuję, a z fascynacji topinamburem to trochę się nabijam…

Kilka lat temu w jednej z warszawskich restauracji kelnerka o każdym daniu mówiła, jak to składa się/opiera/nawiązuje do zapomnianych smaków. Tym magicznym dodatkiem był olej lniany. Do dziś to pamiętam, bo zwyczajnie było to śmieszne, teraz to restauracje mają sezonowe karty, lokalni rolnicy to i mogą być retro warzywa. Co do brukwi to się nie wypowiem, ale przepisy zaproponowane przez  Pawła i Grzegorza mnie jakoś nie porywają, więc pozostanie retro dla mnie, dla całej pozostałej szóstki znajdę miejsce w kuchni i na stole.

Pawłem i Grzegorzem poznałam się w czasie warsztatów, razem z Oliwią Bernady szaleliśmy w jednej z warszawskich restauracji – dziwne połączenia smaków, odważne techniki kulinarne – jednym słowem działo się. Paweł gotował, Grzegorz fotografował – zgrany duet. Chłopaki wydali (kolejną) książkę.


Wierzę, że przepisy były testowane, znając chłopaków jestem przekonana co do staranności z jaką gotowali i fotografowali. Nie będę się spierać czy retro czy nie ale przepisy w ich książce mi się podobają. Odeszli oni od sztywnego podziału – słone/słodkie tylko przygotowali 7 działów w zależności od tego, które warzywo występuje w roli głównej. Podobało mi się takie podejście do „tematu”.

Tytuł jest trochę mylący, to nie jest książka dla wegetarian, owszem warzywa są spoiwem, są ważne ale bywają również dodatkiem do mięsa czy do ryby. Jak widać w książce jest kilka zakładek – to dania, które zamierzam ugotować….

Kolejna książka do kulinarnej biblioteczki, którą podobnie jak rzeczy biegowe muszę uporządkować, bo wciąż stoją w niej książki do których już nie zamierzam wracać, a ostatnio przybywa takich co mają dużo karteczek, czasem nawet pozaginane rogi – jednym słowem jest co gotować…. Cieszę się, że przybywa książek, które nie są tłumaczeniem, która nawiązują do kuchni polskiej, które są autorskimi pomysłami osób, które kreatywnie podchodzą do gotowania.


Retro warzywa, Paweł Łukasik, Grzegorz Targosz, Wydawnictwo Samo sedno, Warszawa 2016

2 komentarze:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa