14 października 2016

MiTo – czyli śniadanie w mini księgarni


Śniadanie w wersji angielskiej - całkiem, całkiem fot. D.Szymborska


Często wieczorem nie mam siły nigdzie wyjść, niby bym chciała, ale po całym dniu, treningach jak pomyślę, że trzeba się jeszcze ładnie ubrać, wyjść z ciepłego domu, po ciemku…..to z reguły zostaję.

Pewno, że jest mi trochę żal, ale wiem, że rano będzie łatwiej wstać….cierpi na tym życie towarzyskie, z tej prostej przyczyny, że większość z nas ma wolne wieczory i to właśnie wtedy spotyka się z przyjaciółmi.

To już będzie kilka lat kiedy spotykam się na towarzyskie śniadania! Najpierw było nas dwie, teraz przybyła kolejna śniadaniowiczka. Taka alternatywna impreza – nie boli po niej głowa, bo stety niestety nie zaczynamy dnia od kieliszka szampana (coś nad czym musimy jeszcze popracować, jak to zmienić) więc jest kawa i śniadanie.

Dzięki tym spotkaniom odwiedziłam wiele nowych miejsc, częścią się zachwyciłam, o innych przypomina mi tylko blog, różnie to bywa. To co pozostaje to uśmiech z miłego poranku bez konieczności zmywania!

Tak, jak w weekendy domowe śniadania to podstawa – czasem przygotowujemy je przez ponad godzinę, ale za każdym razem uważam, że warto – bo to świetny rodzinny czas, tak w tygodniu, co pewien czas – śniadanie na mieście to super przyjemność.

Po tym długim wstępie napiszę, gdzie zjadłam to brytyjskie śniadanie – w MiTo przy Placu Konstytucji.


O kawie z dripa to będę jeszcze pisać, ale najpierw muszę doczytać i dopić więcej czarnego napoju z filtra, a śniadanie było bardzo smaczne.

Mito to miejsce, gdzie warto zarezerwować stolik, na obsługę kelnerską czeka się wieki, ale jest bardzo miła, a jedzenie naprawdę smaczne – dobre śniadanie po treningu.

W ramach bezglutenu wybrałam wersję angielską czyli: jajko i kawałeczek bekonu, pieczarki (sztuk malutkich dwie), frankfurterki i fasola. Najsłabsza z tego była fasola, zbyt chłodna ale nie na tyle zimna, by danie odsyłać do kuchni. Nie było to jakieś oryginalne śniadanie, nie udziwnione, klasyczne, jedynie podane na specjalnej, dedykowanej do śniadań tacy.

Lubię kawiarnie, restauracje, które tętnią życiem, takie właśnie jest Mito, do tego można tutaj poczytać i kupić książki. Co ciekawe lokal po części wypełniony starszymi gimnazjalistami – co robią na śniadaniu w tygodniu?, obcokrajowcami – bo centrum, hipsterami – pewno modnie, przyjaciółkami – no bo właśnie tutaj się umówiłyśmy na śniadanie! Bardzo różni klienci, tłok i miła atmosfera – jak dla mnie sukces lokalu.

Czy wrócę tam jeszcze? Nie wiem, bo czym innym jest wybrać się na śniadanie plotkarskie a czym innym mieć na nie czas na takie wyjście dla siebie samej. Tutaj znów wygrywa dom – bo w łączeniu jajek z warzywami, sardelami i wszystkim co znajdę w lodówce, jestem bardzo dobra…. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa