6 listopada 2016

Bieganie metodą Galloway’a – relacja z listopadowego City Trail 2016

Serio, dziś było tak pięknie - to zdjęcie z rozgrzewki fot. T.


Biegacz to ten, kto biegnie. Ci co przechodzą do marszu to mięczaki. Maraton to bieg, jak ktoś szedł nawet kawałek to mu się medal nie należy. Serio? A co powiecie na biegacza, który na mecie maratonu jest z czasem 3.30? a wszystko dzięki temu, że od początku biegu część dystansu pokonywał marszem? Co? To jak najbardziej możliwe, bo właśnie na takim przeplataniu biegu marszem polega metoda Galloway’a.

Nie lubię tych, którzy nie szanują innych, dopóki ktoś mieści się w limicie podanym w regulaminie, to znaczy, że dane zawody ukończył. Koniec i kropka! Jak komuś nie podobają się zbyt duże limity, to może poszukać innych zawodów, tylko wciąż musi się liczyć, że ktoś korzystając z metody Galloway’a może być nawet przed nim na mecie.

Galloway a dokładniej jego pomysł na pokonanie zadanego dystansu to wyzwanie dla odważnych. Bo trzeba być zdeterminowanym i odważnym by zaufać temu sposobowi, by od początku zawodów przechodzić w zadanym czasie do szybkiego marszu. Tylko wtedy osiągniemy dobry wynik.


Jeszcze nie wszyscy z chipem, tak, tak było tak ciepło, że można było sobie pozwolić na spodenki 3/4,
moje nowe The North Face zdały egzamin - biegło się świetnie,
a do Salomonów trzeba było taśmą dokleić chip bo takie samozaciskowe sznurówki uniemożliwają montaż chipa
fot. D.Szymborska


Dziś biegłam/maszerowałam w City Trail. Moi zawodnicy wybrali taką metodę pokonania tego dystansu. Przykro było słyszeć, od dopingujących – nie idź, biegnij, nie daj się, na City Trail nikt nie idzie, już blisko. Wiem, że to było bez złośliwości, miało pomóc biegaczom ale….no właśnie jak jest plan, jak jest zegarek i zadana minuta marszu to…..trzeba się trzymać planu bo inaczej nici z pożądanego wyniku na mecie. Dlatego wspominam o odwadze, tym bardziej jak jest to bieg na stosunkowo krótkim dystansie gdzie wszyscy wokoło ruszają „z kopyta” a my trzymamy się zadanego planu. Jeszcze nie zmęczeni przechodzimy do marszu. Na efekty nie trzeba czekać, na 3 kilometrze zaczynamy wyprzedzać, inni słabną a my biegniemy i znów….przechodzimy do marszu.

Czy zawodnik pokonujący dystans taką metodą jest biegaczem? Tak, do tego zdeterminowanym, zdyscyplinowanym i szczęśliwym na mecie.

Uważam, że lepiej dobrze zaplanować bieg, cieszyć się z niego niż owszem przebiec 3 kilometry a potem „umierać” na kolejnych dwóch.

Wszystkim początkującym polecam metodę Galloway’a, ona przynosi efekty, przerwy na marsz można skracać, potem płynnie zacząć biegać cały dystans… dlatego tak entuzjastycznie uśmiecham się do tych, którzy ze stoperem w ręku czy na treningu czy na zawodach idą przez chwilę. Nie wołam, żeby biegli wołam powodzenia!

A dzisiejszy City Trail – jak zwykle super. Chyba nigdy  nie narzekałam na nic związanego z tym biegiem….to już trzeci sezon gdy w niedzielę jadę do Lasu Młocińskiego – nie po drodze, daleko… do tego jestem szczęśliwa, że osoby, z którymi biegam odnoszą sukcesy.

Przez te świetne opinie na temat CT zmienia się charakter imprezy, z kiedyś kameralnego biegu zrobiło się duże wydarzenie biegowe. Na szczęście tak rozplanowane dwie pętelki pozwalają szybkim pędzić a wolniejszym cieszyć się z widoków. Do tego trzeba być zapaleńcem bo nie ma medali na mecie, trzeba przebiec 4 z 6 biegów by być klasyfikowanym (i zmedalowanym w czasie gali).

Dla początkujących ważna informacja – nie ma limitu czasowego, dla ścigających się – impreza przyciąga naprawdę dobrych zawodników jest kogo gonić i przez kogo być gonionym.

Wreszcie Młociny są na tyle magiczne, że bardzo rzadko pada w czasie biegu….dziś lało jak wychodziłam z domu, lało jak jechałam autem, padało jak parkowałam, kropiło jak szłam po odbiór pakietu i było ślicznie w czasie biegu!

Kolejny bieg z cyklu już za miesiąc. Wszystkim biego/maszerującym życzę powodzenia i dobrego czasu na mecie!

O metodzie Galloway’a pisałam TUTAJ a o książce dla kobiet TUTAJ a o treningu mentalnym Galloway’a pisałam TUTAJ



2 komentarze:

  1. A czy dystans 5 km nie jest zbyt krótki na przeplatanie marszem? Czy nie lepiej przejść do truchtu zamiast do marszu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to wszystko zależy dla kogo i przy jakim stopniu wytrenowania...ten marsz pozwala odpocząć, nabrać siły i dalej się uśmiechać a to chyba w takim amatorskim bieganiu najważniejsze!!!

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa