6 września 2016

19 dni do maratonu!

To już jest jesienne bieganie, chyba właśnie w tych Asicsach pobiegnę w Berlinie fot. D.Szymborska


Przez 19 dni można jeszcze dużo, ale nie wszystko zmienić, a na pewno dużo zepsuć.

To może zacznę czego nie robić na 19 przed maratonem?

Nie odchudzać się, pewno, że to nic fajnego nieść dodatkowe kilogramy, ale teraz przechodząc na dietę owszem zgubimy tłuszcz ale pozbędziemy się też energii. Jeżeli chcemy schudnąć to dwa długie wybiegania będą dużo bardziej wskazane niż dziwna dieta.

Nie przetrenowywać się, prawda jest taka, że dystans maratoński jest okrutny dla tych co nie trenują systematycznie i przez długi czas. Jeżeli właśnie sobie przypomnieliśmy, że trzeba by „pobiegać pod maraton”, to nie wróży to dobrze. Nie nadrobimy tygodni treningów biegając teraz nawet dwa razy dziennie. Maraton to nie egzamin z…ontologii, gdzie można przysiąść przez 2 noce (przy wytrenowanej pamięci) wkuć wszystko. Bieg na królewskim dystansie jest bardziej podobny do nauki języka – żmudne ćwiczenia, powtarzanie i czas.

Wierzyć, że jakoś to będzie. Nie będzie. Więc te 19 dni można jeszcze mądrze zaplanować. Zrobić dwa długie wybiegania w weekendy i wiedzieć, że nie będziemy bardzo (ale będziemy) cierpieć w czasie maratonu. Oczywiście pozytywne nastawienie jest bardzo potrzebne, przyda się na 35 kilometrze, ale jeszcze bardziej przydadzą się wykonane treningi.

Przez 19 dni do maratonu można, ba warto:


·      W każdy weekend zrobić jedno długie (25-30km) wybieganie, w spokojnym tempie, tak by przyzwyczaić organizm do długotrwałego wysiłku,

·      Wypróbować w czasie długich wybiegań jak nasz żołądek znosi żele, najlepiej sprawdzić co organizatorzy maratonu będą oferowali w punktach żywieniowych (owoce, czekolada, żele) i testować takie same „specyfiki”,

·      Rozbiegać buty, to, że w nowych się nie startuje to oczywiste, dlatego jak mamy cudowne startówki to właśnie teraz jest czas żeby je rozbiegać, dotrzeć i przetestować,

·      Zrobić dwa treningi na siłę biegową – np. podbiegi – dzięki temu widząc mapę biegu nie będziemy wpadać w panikę, że przewyższenie na trasie nas „zabije”, pewno łatwo nie będzie ale przynajmniej trochę lepiej niż gdybyśmy biegali tylko po płasku.

·      Poćwiczyć piękny finisz, a tak naprawdę przypomnieć nogom, że mogą biegać szybciej. To jeden z krótszych treningów, które są bardzo męczące ale łatwo siebie samego przekonać do nich – wyobrażamy sobie, że właśnie w takim pięknym stylu wbiegamy na metę – da się!

·      Mądrze się odżywiać – to ogromnie ważne co jemy przed maratonem. Nie wystarczy pasta party na dzień wcześniej. Już teraz jedzmy mądrze, dokarmiajmy, ale nie przekarmiajmy nasz organizm. Na 4 dni przed maratonem zacznijmy jeść wysokowęglowodanowe jedzenie. W naszym menu powinny pojawić się: ryż/kasza/makaron, nie powinno zabraknąć białka. Warto zrezygnować z alkoholu jak również nie jeść w miejscach „niesprawdzonych”, zatrucie pokarmowe potrafi uniemożliwić start w maratonie! Odpadają kremowe ciastka, tatary, lody….. Czas na kulinarne przygody przyjdzie w październiku!

·      Wysypiać się. Wiadomo, że to są normalne dni tygodnia, praca, do tego nowe seriale itp. warto jednak pilnować się i wcześnie chodzić spać. Nie da się naspać na zapas ale można wspomóc organizm dobrą, senną regeneracją!

·      Przeczytać informacje o trasie maratonu, dowiedzieć się i sprawdzić wszystko co wiąże się z odbiorem pakietu startowego, parkingami, komunikacją itp. na kilka dni przed zawodami powinniśmy mieć już wszystko zaplanowane: kolacja przed maratońska, śniadanie, dojazd, miejsce spotkania z przyjaciółmi i rodziną. To ostatnie jest bardzo ważne, na mecie będziemy pełni emocji (miejmy nadzieję dobrych), będzie dużo zamieszania, dlatego już wcześniej warto się DOKŁADNIE umówić, gdzie będzie miejsce spotkania, musi to być dla wszystkich jasne, „po prawej stronie od linii mety” – zdecydowanie nie wystarcza! Może to być punkt spotkań wyznaczony przez organizatorów, albo miejsce, do którego łatwo dojść – taka i taka kawiarnia czy wejście do kościoła – cokolwiek co nie pozostawia wątpliwości, gdzie się spotykamy.

·      Nabrać dystansu i cieszyć się ostatnimi treningami. Przebiegnięcie maratonu to wielki sukces. Pewno, że im szybciej tym lepiej, ale nie każdego roku bijemy swoją życiówkę, czasem walczymy o przetrwanie na trasie. Będzie nam dużo łatwiej gdy przez pozostałe do maratonu dni będziemy cieszyć się z tego, że możemy wystartować. Treningi robione z radością, celem są dużo bardziej efektywne! Jesteśmy dorośli, sami się zapisaliśmy na maraton, chcemy go skończyć, więc koniec z użalaniem, narzekaniem – owszem treningi bywają ciężkie ale prowadzą do celu jakim jest meta maratonu.



Ja jeszcze zamierzam słuchać swojego organizmu, pamiętać o dużej dawce rozciągania i rollowania. Dopisuję jeszcze do listy, to, że przez 19 dni uda mi się zdecydować w której bluzeczce pobiec….bo tak naprawdę to już nie mogę się doczekać maratonu, mimo, że wczoraj klęłam okrutnie biegając „osiemsetki”, a jak mi ostatnio zabrali wodę przy podbiegach to też nie było łatwo, wreszcie w weekend pobiegnę (chyba) 30 kilometrów bo długie wybieganie właśnie teraz się przyda…a, że przy tym jeszcze jest rower i pływanie…..ot większe wyzwanie – nawet się rymuje! Nic tylko trenować i się z tego cieszyć!

Wolałabym colę na 36...bo trochę się napoju energetycznego obawiam....nic tylko trzeba sprawdzić - zrzut z ekranu


*
Dostałam kilka wiadomości, pytań i komentarzy w mediach społecznościowych z pytaniem dla kogo takie rady. 

Na pewno nie dla debiutantów, uważam, że jak się chce debiutować w maratonie to trzeba się do tego solidnie przygotować. 

Z pewnością prawdziwe są historie zawodników, którzy wybiegali świetny czas nie robiąc treningów, cuda się zdarzają, ale ci magicy z reguły nie piszą, że ćwiczą jakiś inny sport, biegają od wielu lat itp. 

Rady najbardziej przydadzą się tym, którzy chcą pobiec na czas 3.50-4.10. Ci szybsi jak zlekceważyli treningi to raczej nie odniosą sukcesu w czasie zawodów. Myślę, że skorzystają też Ci, którzy chcą ukończyć maraton w limicie czasowym.


I jeszcze zapomniałam dodać, że trzymam za wszystkich kciuki bo maraton jest trudny, ale jest do przebiegnięcia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa