18 września 2016

VIII Triathlon Warszawski – sztafeta rodzinna!

Cała nasza trójka na mecie - szczęśliwa tri rodzina fot. D.Szymborska


Żona/partnerka triathlonisty to często smutna, zmęczona pani, która nosi wielką pompkę, stoi, czeka, znosi humorki...

Mąż/partner triathlonistki też często nosi pompkę, ba do tego często ma przewieszoną przez ramię torebkę, którą da swojej lubej na mecie, poza tym zajmuje się również czekaniem, znoszeniem humorków i robieniem zdjęć.

Dziecko triathlonistów – wakacje kojarzy tylko z jeziorami, ewentualnie morzem, na które patrzy przez kilka godzin – w zależności od długości dystansu w którym startują jego rodzice. Gdy małe to śpi w wózku, gdy większe z jednym z rodziców szuka placu zabaw, gdy jeszcze trochę starsze żąda powerbanka by grać na komórce w czasie „połówki”. Nie musi nosić pompki, ale znosi humorki, czasem robi zdjęcia.

Rodzina triathlonisty/triathlonistki nie ma lekkiego życia.

Raz w roku, w Warszawie są takie zawody, które pozwalają KAŻDEJ triathlonowej rodzinie wystartować w….triathlonie oczywiście.

Dystanse sztafety rodzinnej to: 200m pływania, 5km na rowerze MTB i 1 km bigania przełajowego. Warunkiem uczestnictwa jest to, że jednym z 3 zawodników będzie dziecko.


Tak, zabiera to całą sobotę, ale to jest rodzina sobota! Do tego rywalizacja (przynajmniej w tym roku) było z tych zdrowych. To znaczy, każdy uczestnik czy uczestniczka starali się wykonać swoje zadanie najlepiej – niektórzy chcieli mieć życiówkę na 200m, inni pierwszy raz pokonywali taki dystans, zdarzali się tacy co tylko od święta jeżdżą na rowerze i ci, dla których MTB to najważniejszy sport, wreszcie niektórzy pierwszy raz startowali w zawodach, bo zwyczajnie mieli po kilka lat, tych to wyprzedzali dorośli na etapie biegowym. To wszystko było przy atmosferze rodzinnego zaangażowania i dopingu (tego sportowego nie farmakologicznego).

Nowością było to, że tym razem wszyscy dostali medale, dwa lata temu tylko najszybsze zespoły były dekorowane. Tak jak jestem z tych, co uważają, że nie każdy jest zwycięzcą – jak głoszą organizatorzy niektórych biegów – tak, tutaj uważam, że każda rodzina, która poświęciła sobotę na to by wystartować w triathlonie była na medal! Ci najszybsi byli na puchar! Różnice w czasach ogromne, ale poczucie wspólnego sukcesu podobne – od ścigania po ukończenie.

Będąc "menadżerką" sztafety starałam się nie zapomnieć o niczym - od ubrań przez numery, po płyn przeciw robaczkom, miśki czy słodkości na czarną godzinę, jakby zawodnicy potrzebowali cukru....fot. D.Szymborska


Same zawody - odbiór pakietów od 7 do 8.30, o 11.45 pierwsza (z dwóch) seria płynie na basenie, od 15.00 można wstawiać rowery do strefy zmian w parku w Powsinie, 15.30 start, a potem w zależności od rodziny więcej lub mniej czekania by ostatni zawodnik/zawodniczka wystartował w biegu. Żeby było sprawiedliwie rowerzyści startowali zgodnie z czasami jakie osiągnęli pływacy – najszybszy pierwszy, a potem w odstępach czasu w jakim kolejny zawodnik dotknął brzegu basenu po 8 długościach w 25m basenie. Pomiar czasu ręczny.

Na mecie medale dla całej rodziny!

To takie zawody, które pokazują, że można uprawiać triathlon na każdym poziomie i niezależnie od zawansowania sportowego razem świętować sukces na mecie.

Do tego kupon do restauracji! Warto przekonać bliski i razem wystartować!

Dla tych, co ich partnerki nie chcą się pocić istniała opcja triathlonu indywidualnego, a te dziewczyny, których partnerzy mają dość wyjazdów wakacyjnych „pod triathlon” mogły same spokojnie ogarnąć start – pod miastem i pianki pakować nie trzeba. Wreszcie w wersji Aquatlon mogły tam startować dzieci. Czyli zawody dla każdego, choć do mnie przemawia najbardziej formuła rodzinnej sztafety!


Jestem bardzo szczęśliwa, że nasza tri rodzina tak świetnie się bawiła, nawet nie tak dużo było humorków, które WSZYSCY musieliśmy znosić…..czyli sportowa sobota w rodzinnym towarzystwie, gdzie każdy był potrzebny, każdy był ważny….

4 komentarze:

  1. Fajne zawody, jak to było w praktyce z tymi zmianami? Najpierw basen, potem dłuższa przerwa, czy normalne ściganie łącznie ze strefą zmian itd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w praktyce to zajmuje to cały dzień - rano pakiety, potem pływanie na basenie, potem spora przerwa i dopiero rower w parku, ale za to bieganie od razu po rowerze :) moim zdaniem warto tak spędzić sobotę :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa