27 września 2016

Świńskie uszy, egzotyczne ryby czyli Thai Park Market w Berlinie

Uszy, pierożki, placek i trójkąciki z mięsem fot. D.Szymborska


Jak bardzo zależy ci na tajskim, egzotycznym jedzeniu? Czy po maratonie, po 42 kilometrach obijania się o asfalt weźmiesz prysznic i pokuśtykasz do metra, które nie ma ruchomych schodów? Moja odpowiedź brzmi – tak, chcę zjeść tajski obiad!

Wszystko było wcześniej zaplanowane, w walizce przyjechał z nami kocyk piknikowy, była też woda w małych butelkach. Pozostawało tylko po pierwsze przebiec maraton po drugie dostać się do parku w którym co weekend jest tajski targ. To pierwsze było łatwiejsze – bo emocje, bo adrenalina, to drugie czyli schody do metra (szczególnie w dół) to było duże wyzwanie.

Rok temu w wakacje pierwszy raz tutaj dotarłam (relacja TUTAJ) i wszystko mi smakowało. To czemu znów nie odwiedzić smacznego miejsca?

Tym razem: pierożki – wolałam smażone – genialne, pomysł posypania szczypiorkiem – świetny! Świńskie uszy w panierce – tłuste i pyszne danie, placek ze szpinakiem – dobry, ale następnym razem wybiorę coś innego. Kolejne pierożki – trójkąciki z mięsem, wreszcie rybo/krwetkowe paluszki – bardzo smaczne! Jeszcze szaszłyki z kurczaka w sosie orzechowym….Na koniec summer rolls – czyli sałatka podana w papierze ryżowym – taka bardzo odświeżająca z kolendrą, marchewką, tofu – idealne dopełnienie obiadu po ciężkich uszach i paluszkach rybno/krwetkowych.

Piknik zaliczam do bardzo udanych, ostrzegam tylko, że za egzotyczne jedzenie w centrum Berlina trzeba całkiem sporo zapłacić (pierożki – 5E – 5 sztuk, rybko krewetki – 1E sztuka, summer rolls – 2E – 3 sztuki, uszy – 5E (bo duża porcja), trójkąciki z mięsem – 3E, placek 2E. Szaszłyki – 3E. Pomimo maratonu widoczne na zdjęciu ilości jedzenie wystarczyły do nakarmienia 3 osób a nie tylko jednej wygłodniałej maratonki!

Następnym razem, jak nie będzie padało to pewno znów podjadę do parku przy Fehrbelliner Platz, bo to bliżej niż do Tajlandii…..

Oto lista praktycznych rad dla odwiedzających Thai Park pierwszy raz:


·      Targ odbywa się tylko przy dobrej pogodzie, jak jest ciepło – zimą nie ma tajskich stoisk,

·      Koniecznie trzeba mieć ze sobą kocyk, karimatę bo ławki są z reguły zajęte a jedzenie na stojąco nie sprawia zbytniej przyjemności,

·      Na miejscu można kupić zimne piwo i drinki – wczoraj królowało stoisko brazylijskie,

·      Można palić – wrażliwym na tytoń osobom odradzam piknikowanie blisko targu, warto przejść kawałek dalej z jedzeniem i uniknąć dymu,

·      Najlepiej mieć drobne pieniądze,

·      Targowanie nie odnosi zbyt dużych efektów – tylko jak już zostają ostatnie porcje to można coś stargować, tak ruch jest na tyle duży, że sprzedający wolę poczekać moment i sprzedać po zaplanowanej cenie,

·      Nowością jest możliwość skorzystania z masażu na świeżym powietrzu,


·      Najlepiej przyjechać metrem albo rowerem, brak miejsc parkingowych w okolicy, przystanek Fehrbelliner Platz.

Szaszłyki i summer rolls fot. D.Szymborska

Ogonek krewetki a w panierce ryba mielona z krewetkami fot. D.Szymborska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa