23 września 2016

Biegnij Warszawo 2016 – pakiet startowy i trochę historii

Pierwsza od lewej z 2006, ostatnia z 2016....fot. D.Szymborska


Wygląda na to, że „Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce” przeczytałam, zastosowałam (jak na razie) do kosmetyków w łazience, ciuchów w szafie ale ominęłam ubrania biegowe…. Od 2006 biegam, raz piątkę a potem dyszki.

Pierwszy bieg – jak dotąd najpiękniejszy i najprostszy medal – 2006 wystartowałam, bo bardzo chciałam wziąć udział w jakimś biegu, przygotowanie? No cóż biegałam w zwykłych sportówkach, spodenki do technicznych też się nie zaliczały. Plan? Tak biegać i cieszyć się z tego. 

2007 to zdziwienie, że tak ciężko i długo mi się biegnie – bo tym razem nie było wyboru i pobiegłam 10km myśląc, że startuję na 5….bez komentarza ale jaka radość na mecie, że dobiegłam! Tym razem już buty biegowe – jak później się okazało zupełnie źle dobrane, ale wciąż brak zegarka biegowego. 

2008 – dziwny bieg bo taki we własnym zakresie – Human Race to się nazywało – bluzeczka z tych tylko pamiątkowych bo przez naprasowany numer z przodu można się w niej zapocić. 

2009 i 2010 nie pamiętam nic wyjątkowego a bluzeczki w ohydnych (jak dla mnie kolorach). 

2010 to piżamowy bieg – te białe bluzeczki wyglądały bardzo śmiesznie. 

2012 – czarna z długim rękawkiem, pamiętam, że to było tydzień po moim pierwszym maratonie – oj to był bardzo ciężki bieg.

2013 – najśliczniejsza jak dotąd bluzeczka – kolor, napisy, krój.

2014, 2015 – bolące po maratonie nogi – bardziej dotrzymywanie towarzystwa znajomym, niż bieganie. Wszystko już w fachowym obuwiu, z pomiarem czasu, tętna, odległości. 

W tym roku fiolet, zniknęła reklama banku z pleców (od dwóch lat jej nie ma), napis, z którym średnio się zgadzam ale biegnę bo mam sentyment do tych zawodów. Znów będzie ciężko ale za to spotkam się ze znajomymi, no i jakoś tak głupio bo mi się już taka kolekcja zrobiła, że ciężko przestać startować w tych zawodach…

Pakiet startowy:


Bluzeczka fioletowa ale na zdjęciach wychodzi na dużo ciemniejszą fot. D.Szymborska


·      Bluzeczka – techniczna, z lekko zawyżoną rozmiarówką – pewno sieć będzie pękać od ogłoszeń o wymianach, ja swoją schowam do szafy (tej nieminimalistycznej) ale gdyby to była moja pierwsza albo trzecia bluzeczka to bym pewno się wymieniała i tym przejmowała, a tak ot pamiątka, którą wyciągnę za rok z szafy i ułożę jeszcze większą kolekcję…

·      Numer startowy – nie wiem czy za późno się zapisywałam czy znów nie ma imiennych, a szkoda, bo akurat imienne numery startowe to bardzo miła rzecz, doping kibiców lepszy, pamiątka większa….,

·      Worek do depozytu – bez dziwnych toreb, duży, przeźroczysty (względy bezpieczeństwa), nie da się nosić na plecach bo ma „tylko uszy”,

·      Biuletyn – wiem, że marnowanie papieru, ale ja wolę jak przed zawodami mogę sobie na spokojnie przeczytać informacje, dowiedzieć się gdzie depozyt, gdzie woda….

·      Gratisy: herbata, owsianka, jakiś kupon i ulotki.


A teraz najważniejsze – w centrum handlowym, gdzie obiera się pakiety, nie ma specjalnej „wyspy”, nie ma strzałek….odbiór odbywa się w prowizorycznym sklepie na poziomie +1, obok kawiarni. Piszę o tym, bo wczoraj sobie pospacerowałam, gdyby nie spotkana zawodniczka z workiem to bym pewno przeszła (po raz kolejny) obok sklepu i szukała dalej…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa