13 stycznia 2017

Meksykańskie drinki czyli miksologia i foodparing

Moim zdaniem w drinku nie chodzi o ilość alkoholu tylko smak....fot. D.Szymborska


Na blogu nie piszę o mocnych alkoholach. Uważam, że coś co ma dużo procentów nie idzie w parze ze sportowym trybem życia. Jednocześnie twierdzę, że dobre wino (głównie białe, choć „amerykańscy naukowcy” wychwalają czerwone) sprawia wielką radość, a pite racjonalnie nie wpływa na amatorskie uprawianie sportu. Ale dla pewności, że wszystko dobrze pójdzie na zawodach to na kilka tygodni przed startem unikam jakichkolwiek procentów. Ot, chcę być pewna, że nie tylko dobrze trenowałam, ale też zadbałam o to by organizm był w najlepszej kondycji.

Taki długi wstęp bo wczoraj uczyłam się przygotowywania meksykańskich drinków, takich, które pasują do jedzenia. Tutaj myślę, że Patryk Le Nart, który jest właścicielem Międzynarodowej Szkoły Barmanów i Sommelierów w Warszawie, dostanie małego „zawału” jako prowadzący warsztaty, bo ja uważam, że jak zamiast 40ml tequili dodam do margarity 10 to będzie nawet smaczniejsza! Serio! To taki mój sposób, żeby przygotować drink i znaczącą zmniejszyć ilość alkoholu.

Pierwszy raz uczyłam się jak to jest stać za barem, nowe nazewnictwo sprzętów, nawyk czystego stanowiska ten sam co w kuchni. Do dyspozycji miałam: zlewozmywak dwukomorowy: w jednej lód, druga do mycia naczyń, kieliszki i wszystkie mniej lub bardziej skomplikowane sprzęty barmańskie. Uczyłam drinków na bazie tequili. To dlatego, że jedzenie przygotowane przez Magdę i Łukasza z bloga Ale Meksyk! było meksykańskie….

Moja mniej alkoholowa margarita była naprawdę smaczna, a pomysł z przyprawami korzennymi jest super, pod warunkiem, gdy zachowamy umiar! W ramach foodparingu korzenna margarita pasowała do tostadas z tuńczykiem – na małej, kukurydzianej tortilli ułożona jest ostra pasta tuńczykowa i kolendrą.

Składniki  margarity (1 kieliszek):


Nasze stanowiska "pracy" barmańskiej fot. D.Szymborska

Selfie barowe

Kieliszek do odmierzania alkoholu to 20ml i 40ml z drugiej strony...myślałam, że 25 i 50....fot. D.Szymborska

Za barem fot. Joasia z Królestwa Garów

Na koniec trzeba przecedzić i drink gotowy fot. D.Szymborska




·      10ml tequili lub 40 jak w oryginalnym przepisie,
·      łyżeczka marmolady pomarańczowej lub 20ml likieru pomarańczowego (myśmy na warsztatach używali marmolady,
·      10ml soku z cytryny,
·      przyprawy korzenne: goździki, anyż (po kilka sztuk),
·      lód.

Przygotowanie:


W szklanicy barmańskiej rozgnieść przyprawy korzenne, dodać marmoladę pomarańczową, wlać sok ze świeżo wyciśniętej cytryny. Wszystko starannie wymieszać w shakerze razem z kilkoma kostkami lodu. Kieliszek schłodzić lodem, koniecznie starannie przecedzić!!! Podawać z plasterkiem limonki. Przy użyciu dobrej jakości tequili nie potrzebna jest ani sól ani cukier (jak niektórzy lubią) na brzegu kieliszka.

2 komentarze:

  1. Mimo że nie jestem maniaczką sportu to rzadko pije alkohol, nie dlatego, że mam z tym problem, tylko po prostu dla zdrowia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie o takie mądre jest ważne :) a w byciu maniaczką sportu nie ma nic złego :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa