7 stycznia 2017

Zimowe Biegi Górskie….czyli zawody rozgrywane przy minus 20 (słownie: dwudziestu) stopniach

Na mecie! Tak, tak mam sople na rzęsach i siwe włosy! Panowie z brodami wyglądali zdecydowanie bardziej efektownie! fot. T.


Tych co nie są z Warszawy, trzeba wtajemniczyć. W stolicy praktycznie nie ma górek, podbiegi można biegać w kilku miejscach (po asfalcie na Agrykoli i Karolkowej (bardziej kocie łby), przełajowo na Kopie Cwila i drużkami pod Górkę Szczęśliwicką) płasko tutaj…. 

Falenica jest dzielnicą Warszawy, można tutaj dojechać kolejką, autobusem lub autem. Większość biegaczy wybiera to ostatnie rozwiązanie, dlatego okolice Szkoły Podstawowej nr 124 przy Bartoszyckiej przez 6 sobót w roku zastawione są autami, trawniki rozjeżdżone (no chyba, że jest taki mróz jak teraz i nic rozjeździć się nie da!).

O trasie po wydmie już pisałam, bo warto trenować przez zawodami – post TUTAJ. A dziś? Dziś była inauguracja cyklu. Zawody na trzech dystansach – jedna pętla – 3.3, dwie – 6.6 i trzy – 10km.


Tak, tak to wszystko na siebie ubrałam....ale nie zmarzłam i nie krępowało mi nic ruchów jak biegałam fot. D.Szymborska

Telefon pokazywał o dwa stopnie cieplej, termometr organizatorów o 4 stopnie zimniej....no w każdym razie ciepło nie było fot. D.Szymborska


To zawody biegowe z tak zwanym klimatem i tradycją. Biuro – w szkole, szatnie – dziewczęta i chłopcy – tak głoszą tabliczki na drzwiach. Herbata – z sokiem w wielkich termosach, jedzenie – można kupić, sprzedają mamy z komitetu rodzicielskiego. Trasa – kiedyś nieoznaczona, teraz ma nawet znaczniki kilometrów. Ilość biegaczy – ogromna jak na małą wydmę z 7 podbiegami (na jednej pętli).

Na szczęście organizatorzy dokonali świetnych zmian – podział na godziny startu, niby nic dużego, ale to naprawdę uławia wszystkim bieganie – szybcy mogą się ścigać, wolniejsi nie są spychani na trasie – każdy z uśmiechem wbiega na metę. Gdzie jest…profesjonalny i ręczny pomiar czasu. Nie, nie śmieje się, biegam w Falenicy od lat i nigdy nie zdarzyło się żebym miała źle zmierzony czas, mój zegarek mógł zamarznąć ale ani czytnik ani stoper organizatorów się nie psuł. Tyle, że wyniki nie przychodzą SMSem, trzeba na nie czekać kilka dni….a pisałam już, że bieg kultowy i klimatyczny to wszyscy to dzielnie znoszą – tak jest na ZBG w Falenicy i już.

Odrębną kwestią jest zakończenie cyklu – imienne medale, dla tych co ukończyli 3 biegi, które są wręczane godzinami…..serio jak się nie jest w pierwszej kategorii wiekowej w najkrótszym biegu to można spędzić 2 godziny pod szkołą czekając na swoją kolej by odebrać medal. Inna sprawa, że medal jest ceramiczny, ma naklejoną tabliczkę z czasem,  miejscem, czasem zdjęciem – takich pamiątek nigdzie nie dają!

To już końcówka fot. T.

Po chorobie więc z wysokim (bardzo pulsem) to taki czas odpoczynku proponowany przez zegarek....fot. D.Szymborska


A dziś? Dziś było minus dwadzieścia stopni. Nie lubię biegać jak jest tak zimno, bo zwyczajnie nie umiem oddychać i moje wyniki są bardzo niskie. Każda wymówka jest dobra, było jeszcze ślisko do tego….tyle, że z doświadczenia wiem, że żeby ukończyć cykl (czyli wystartować) 3 razy trzeba być zdrowym, a że dziś byłam już prawie zdrowa to pobiegłam.

Nie żałuję, świetna atmosfera, mili biegacze. A temperatura – taki mamy klimat, można płakać – tylko, że wtedy łzy zamarzną, albo narzekać – zły humor murowany, albo można zwyczajnie trenować! Wybrałam to trzecie, i owszem chwilę dochodziłam do siebie pod gorącym prysznicem, ale jakoś specjalnie przemarznięta nie byłam, czasem z długiego roweru wracałam bardziej „zimna” więc nie ma na co narzekać.

W pełni się zgadzam, że nie ma złej pogody do biegania, ale czasem ciężko jest się odpowiednio ubrać.


W styczniu będą aż trzy biegi po wydmie, ciekawe jaka będzie pogoda za dwa tygodnie, zimniej to chyba nie będzie? Oby bez deszczu bo to nigdy nie jest przyjemne jak człowiek jest już mokry na starcie….

4 komentarze:

  1. Jestem dopiero na początku swojej "chudej" drogi. Zostanę tu na dłużej :)

    http://cel50mniej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za miły komentarz, kolejny z reklamą/odnośnikiem do bloga zostanie usunięty. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Szczerze? Prędzej wypiłabym wiadro białego barszczu, którego nie cierpię niz przebiegłabym km w taki mróz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to wszystko zależy od motywacji i pewno smaku barszczu :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa