1 stycznia 2017

Pierwszy dzień 2017 - góry w Katalonii - Monserrat

Wczorajszy bieg, dzisiejsze różnice w wysokościach i jest po czym odpoczywać (zakładając, że zegarek pokazuje prawdę....w co momentami wydaje się mało prawdopodobne..) fot. D.Szymborska


Bywały różne Sylwestry, i takie po których dochodziłam do siebie przez kilka dni….ale to było dawno. Teraz gdy w Nowym Roku o 7.30 zadzwonił budzik nie miałam do niego pretensji, ba śpieszyłam się, żeby ze wszystkim zdążyć, bo góry, bo buty biegowe, bo pierwszy dzień roku!

Hiszpania nie przestaje mnie zadziwiać. Bezpiecznie (bo przecież już nie ma działającej ETA) czuje się w Kraju Basków – znam dobrze region, reszta Hiszpanii to wciąż nowe miejsca. Barcelonę uwielbiam za to, że jest wielkim, ciekawym miastem, że ma cudowne muzea, rewelacyjną promenadę do biegania, świetny bieg Sylwestrowy i takie pyszne tapas…. a godzinę jazdy do stolicy Katalonii można już biegać po górach! Dziś było to o tyle utrudnione, że pracownicy kolejek na Monserrat strajkowali.

Monserrat to klasztor/góra/masyw górski w Katalonii, może nie jest jakoś szczególnie wysoki jeżeli chodzi o wartości bezwzględne, ale jest gdzie podbiegać i podjeżdżać. A różnice temperatur pokazują jak wzrasta wysokość. Jak wysiadłam z auta pod Klasztorem to było -0.5 stopnia! Potem ponad mgłą było znacznie cieplej, a wiadomo, że na szlaku to bywa nawet gorąco.

Pięknie - widok z parkingu fot. D.Szymborska

Wracając do zaparkowanego przy Klasztorze auta....fot. D.Szymborska

Trochę jak w Grecji, albo na Teneryfie....czyli jest gdzie biegać....fot. T.


Cudowne góry, piękne widoki, sympatyczni ludzie na szlaku….co ciekawe, a o czym nie przestrzegają przewodniki, pierwszego stycznia w Monserrat są tłumy! Serio! Dobrze, że wcześnie przyjechaliśmy, to mieliśmy gdzie zaparkować, wycieczki, kolejki…. Nie ostrzegali w przewodnikach. Do tego sporo kolarzy, którzy już byli przy Klasztorze, gdy my parkowaliśmy – nie powiem, szacun, bo owszem auta omijają cyklistów dużym łukiem, ale podjazd z tych większych!

Na szlaku dużo biegaczy, spacerowiczów – wszyscy uśmiechnięci, pozdrawiający się nawzajem. Świetna górska atmosfera. Widoki z tych co się długo pamięta! Do tego, co doceniam w Hiszpanii – świetnie oznakowany szlak! Choć mapa, którą można dostać w informacji turystycznej z tych ciężkich do czytania. Tutaj, sposób wyznaczania szlaków, zapewniania map jest zupełnie inny niż w Polsce. U nas wszystko takie staranne, dopracowane, domierzone i ułożone, tutaj bywa różnie, a mapy – zdjęcia lotnicze, to dla mnie istny koszmar!

Monserrat to piękne miejsce, idealne do podjeżdżania, myślę, że przerażające gdy się zjeżdża, ciekawe do biegania, super do spacerowania…..

Moje małe ABC dla odwiedzających Monserrat:

·      Sprawdź, czy pracownicy kolejek linowej/szynowej/drugiej szynowej nie strajkują,

·      Ubierz się ciepło i na cebulkę,

·      Przyjedź wcześnie, żeby móc znaleźć miejsce na parkingu,

·      Zabierz swoje jedzenie bo kawiarnia/stołówka przy Klasztorze jest z tych mało fajnych,
·      Weź swoją mapę, te dostępne w informacji turystycznej są trudne do czytania i raczej mało przydatne.


Jednym słowem, ŚWIETNIE zaczęłam Nowy Rok! Góry, słońce (trochę mgły też) i buty biegowe na nogach!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa