10 stycznia 2017

Obiad w domu towarowym – Barcelona

Ulubione maki w różnych wersjach fot. D.Szymborska


Mam słabość do wielkich, luksusowych domów towarowych. Uwielbiam wielość stoisk, profesjonalnych sprzedawców, kolejne piętra, które przynoszą co rusz to nowe możliwości zakupowe. Inna sprawa, że z reguły nacieszę się spacerowaniem, oglądaniem, rzadko coś kupuję, natomiast bardzo często zmęczona niekupowaniem idę coś zjeść.

Domy towarowe to jedno z nielicznych miejsc, które pomimo często stołówkowego charakteru jest świetnym miejscem by zjeść obiad.

W Berlinie uwielbiam KaDeWe, ostatnie piętro z naprawdę smacznym jedzeniem i pięknym widokiem (pisałam o tym TUTAJ),  w Londynie lubię część jedzeniową w Selfridges (np. dobry ramen - recenzja TUTAJ), a w Barcelonie….no właśnie dzięki koleżance odkryłam bardzo przyjemne miejsce…


El Corte Ingles to sieć domów towarowych, w całej Hiszpanii można znaleźć zielony trójkąt z białym napisem. ECI ma też kilka specjalnych domów towarowych, które tylko trochę (może więcej niż trochę) odbiegają od standardów największych domów towarowych. Owszem rzeczy znanych marek są tam sprzedawane, a w większości przypadków są to zwykłe domy towarowe. Jest kilka, ECI, które można by nazwać wersją premium. Właśnie tak jest w El Corte Ingles przy Placu Katalońskim i jego restauracja na ostatnim piętrze.

La Placa w El Corte Ingles to stołówko/restauracja na ostatnim (dziewiątym) piętrze centrum handlowego. Piękny widok i możliwość zjedzenia dobrego obiadu gdy jest się na zakupach! Zamysł strefy restauracyjnej jest taki – bierzemy tacę i odwiedzamy różne strefy kulinarne – kuchnia świata (włoska, hiszpańska, francuska, japońska, tajska), decydujemy się (lub nie) na deser, kawę, wybieramy czego chcemy się napić i zmierzamy do kasy.

Sekcja japońska urzekła nas kolorami maków. Set 12 sztuk, które się samemu wybiera z kilkudziesięciu rodzajów. Super sprawa dla miłośników nowoczesnej kuchni japońskiej. Jeden z maków był z wołowiną (surową). Lubię dania dopracowane w szczegółach, właśnie takie serwują w La Placa.


Jak się ma szczęście to w cenie obiadu jest piękny widok na Plac Kataloński. Nic tylko robić zakupy i przerwy na jedzenie! Tym razem padło na szklanki, takie, których szukałam już kilka lat. Nie ma to jak wytłuc komplet, mieć jedną najukochańszą i w końcu znaleźć takie same! 12 sztuk, oby się szybko nie tłukły!

2 komentarze:

  1. Kocham sushi, więc bardzo Ci zazdroszczę takiego wyjazdu i możliwosci sprobowania tego dania w nowym miejscu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobre maki też uwielbiam, z samą surową rybą czasem ciężko mi się zmierzyć....

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa