10 lutego 2016

"Serial" reklamujący sport – Margot i Lily

Zbliżenie na znaczek fot. D.Szymborska


Oglądałabyś reklamę jak serial? Nie? Eee, jesteś tego pewna? 

Czym różni się fabularna wersja opowieści o sportowym staniku od kursu gotowania z produktów z dyskontu?

To pierwsze, to nowość – „serial” „Margot i Lilly” z Nike, to drugie to już emitowany od kilku miesięcy projekt agencji reprezentującej Lidla.

Dorota i Karol zapraszają gości, którzy gotują i jedzą produkty z dyskontu, widz, wie, że jest to reklama (tak sądzę), jednocześnie może cieszyć się z kolejnych odsłon, patrzeć na show, czekać na kolejny odcinek.

Nike stworzył pseudo serial. Niby jest historia, niby dużo śmiechu, staranny montaż, profesjonalny dźwięk, duży projekt, wielki budżet. Myślę, że nie każdy widz od razu zdaje sobie sprawę, że ogląda reklamę w odcinkach!

Widziałam zapowiedź „serialu” i dwa odcinki. Już się nacieszyłam, szkoda mi czasu na oglądanie reklamy, która udaje, że jest filmem.


Nie chcę być oszukiwana, albo reklama albo film. Może to naiwne założenie, bo lokowanie produktów jest w wielu filmach, pamiętam jak Bond zaczął pić piwo, albo zmienił zegarek, a oglądając MI przekonywałam się o zaletach jednej z marek samochodowych. Jednak to wszystko były elementy, mniej lub bardziej umiejętnie „przemycane”, „dokładane”. Pewno dużo przegapiłam, a firmy za umieszczanie produktów płacą i płaciły.

W 1998 powstał Truman Show, film Petera Weira, życie tytułowego bohatera jest reklamą. Od urodzenia jest filmowany, żyje na planie filmowym, całego jego otoczenie to opłacani aktorzy, a produkty które je/używa/ma wykupują czas antenowy po to by Truman ich używał.

Nawet niszowy film może być posądzony o reklamę jakiejś marki, tylko dlatego, że pokazało  to zbliżenie, które było niezbędne do fabuły. Jednak czym innym są poszczególne produkty, a czym innym „seriale” reklamowe.

To co dobre, a znajduję to w "serialu" „Margot i Lily”, to promocja zdrowego trybu życia. 

Coś za coś, bombardowanie marką, ciuchami, aplikacjami, ale przy tym, coś co może trafi do młodszych widzów – zacznij biegać, ruszać się, ćwiczyć. Jak zadziała to super!

Niestety w pakiecie widz dostanie, przekaz – ruch tylko z jedną marką, ruch tylko w markowych ciuchach, ruch tylko rejestrowany jedną aplikacją.  Trudno.


Dziewczyny sport jest cudowny, niezależnie jakiej marki ciuchy/buty/sprzęt/apkę masz! 

Uśmiechu po treningu nie da się przypisać danej firmie, zawdzięcza się go SOBIE. 

Pewno, że może być markowo/wygodnie/szpanersko, ale na szczęście nie musi!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa