20 lutego 2016

Trening – Foodblogger Fest – zawody – szalona sobota się kończy….

Pewno bardzo smaczny, triathlonowy z pewnością, czekoladowy też.....dekoracja własna fot. D.Szymborska


Budzik. Nawet nie wywołał reakcji – NIEEE, tylko niedowierzenie – już?!?! Zęby, kurtka i do sklepiku po zakupy, bo śniadanie trzeba zjeść, kanapki zrobić.

Punktualnie 8.30 byłam już w wodzie. Trening pod kątem zawodów. 9.37 – kanapka w drodze do auta.

9.59  dwie wielkie torby z książkami dla fundacji w której pomaga znajoma bloggerka. Ręce dłuższe o dwa centymetry i można iść na konferencję. Nie doczytałam, Foodblogger Fest zaczyna się nie o 10 ale o 10.30 bo pierwsze pół godziny to rejestracja i śniadanie.

Nie powiem, nieźle. Że dobre przekąski, kawa, słodkości, to już organizatorzy tego zlotu blogerrów kulinarnych, mnie do tego przyzwyczaili. Jednak wódki i whisky to się nie spodziewałam. Kolejeczka po kolejną kolejeczkę. Pasuję, bo a) przyjechałam autem, b) mam zawody za kilka godzin.

Zabawa z dekorowaniem torcików Wedlowskich przednia. Trochę smutno mi się zrobiło jak pokazałam Maestro Czekolady, swój torcik, a ten pocieszającym tonem powiedział, żebym się nie przejmowała, bo torcik ma jeszcze drugą stronę. Ups. A dla mnie to on taki śliczny, w kwestii torcik…

A tutaj tyle znajomych twarzy, tyle plotek. Takie zloty mają bardzo dużo uroku, myślę, że ten miał trochę zbyt dużo alkoholu.

Zerknęłam w historię bloga, cztery lata temu byłam pełna obaw jak w świecie rzeczywistym wyglądają i zachowują się bloggerzy kulinarni, teraz w 2016 cieszyłam się na spotkanie! Jednak cykliczność tego wydarzenia ma duże znaczenie. Część osób pozostaje w blogowym środowisku, część odchodzi, co ważne wciąż przybywa nowych. Do tego oferta „zajęć dodatkowych” coraz bardziej bogata, było w czym wybierać.

11.58 wychodząc dostaję, wziątki konferencyjne: książkę kucharską, soki, bakalie, buteleczki miniaturki z whisky, torcik (który sama udekorowałam), pisemko kulinarne….widać sponsorzy chcieli zadbać o bloggerów.

13.10 startuję, dowolnym na 50m. Dopływam trzecia.

14.19 dekoracja, dostaję dyplom, pozuję do zdjęcia.

17.03 wypijam whisky, które dostałam w prezencie, za 3 miejsce, za udany początek weekendu….

18.50 padam, emocje, mocny alkohol i dużo ruchu, mikro drzemka i można zacząć wieczór….


Taka sobota….a w tak zwanym międzyczasie zdążyłam zjeść obiad (pierożki gotowane na parze), pojechać po pakiet startowy, bo przecież jutro też jest dzień sportowy….

19.59 - publikuję post


Po treningu kanapka fot. D.Szymborska


Jak mieszkałam w akademiku to moja współlokatorka wspominała jak smaczne są grillowane świnki morskie, tutaj również jadalne, tyle, że czekoladowe...
.fot. D.Szymborska

Początek konferencji fot. D.Szymborska

Top Chef w akcji fot. D.Szymborska

Przerwa w zawodach fot. D.Szymborska

Przyjmuję gratulacje za wypływanie 3 miejsca fot. zawodniczka K20

Relacja bierze udział w konkursie: #konkursamica www.amica.pl

3 komentarze:

  1. Super! Pochwal się ile napływałaś na te 50 metrów. Podziwiam za start ze słupka (jak rozumiem) oraz profesjonalny nawrót??? Bo basen 25 metrów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robert, chciałabym tak odpisać: jeszcze na słupku poprawiła pewnym gestem okularki, uśmiechnęła się do zgromadzonej publiczności. Nawet nie drgnęła, gdy zawodniczka obok o mało nie popełniła falstartu. Wyskoczyła w momencie gdy dźwięk gwizdka przeszył uszy zgromadzonych. Leciała długo, wodę rozpruła niczym igła, zniknęła pod powierzchnią, widać było siłę jej nóg. Wprawne ruchu i wynurzyła się po kilku metrach. Wtedy dopiero było na co popatrzeć. Nie było walki z wodą, było szybkie jej rozcinanie. Piękny nawrót, znów podwodne szaleństwo. A od połowy, po nawrocie prędkość taka, że sędzia ze stoperem aż stał wychylony by być pewnym, że uchwyci moment kiedy ona dotknie basenowego brzegu.

      A cóż, było jak było, trzecie miejsce zawsze cieszy, poprawy czasów też, a świadomość, że jest nad czym pracować jest na tyle duża, że dziś, w niedzielę, też pójdę na basen…

      Pozdrawiam
      Dota

      Usuń
    2. Basen basenem a City Trail uciekło !!!

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa