6 lutego 2016

7 dni w Dolomitach – podsumowanie

Lustrzane selfie na drodze w Dolomitach


To sobie jutro odpocznę. A 7 dni w Dolomitach zleciało bardzo szybko. Ktoś powie, bez nart to nie miało sensu. A właśnie, że miało bo dużo jednostek treningowych za mną.

Odpoczynek był zaplanowany na wczoraj. Serio. Dzień wolny. Ot wjadę sobie kolejką, pokibicuję w zawodach narciarskich. Zjem obiad. Świetny plan. Wszystko szło dobrze do zjazdu kolejką. Wsiadłam do innej i zjechałam do innej wsi. Trzeba było z buta iść bo autobusy jeździły według sobie tylko znanego rozkładu. I wyszedł kilku kilometrowy spacer, dość monotonny bo tylko pod górkę.


Tam byłam dzisiaj....fot. D.Szymborska

Pizza na 2000 smakuje dużo lepiej....fot. D.Szymborska

A to widoczek "gratis" bo z trasy na której nie powinnam być....fot. D.Szymborska
A same treningi? Cudowne! Bieganie, przez kilka dni bez śniegu – coś cudownego, śliczne szlaki, świetne warunki, piękne słońce. A widoki? Ot takie, że nawet brak oddechu nie przeszkadzał – ot zachwyt, wysokość i tempo robiły swoje.

Pływanie – świetne. Mimo nieregularnego kształtu basenu (koszmarnego) to 21 w przekątnej pozwalało napływać swoje!

Rower – cóż, tutaj na siłowni był tylko Technogym – w dobrym stanie, wszystko działało, ale to szosy, spinningu to bardzo daleko… ot taka siłownia.

Suplementacja – z wyjątkiem kilku ultra pysznych grzechów, bezglutenowo, węglowodanowo. Mięso – jagnięcina, cielęcina, ryby (mało), do tego ryż, i coś co jadałam w hurtowych ilościach – grillowane warzywa! Uwielbiam!!! Mogę jeść codziennie, a te w hotelowej stołówce były doskonałe! Mam też kilka przepisów, które zamierzam wypróbować w domu, bo tak mi smakowało, że „wychodziłam” przepis….

I to stety, niestety jest prawda, odpocznę jutro. Ot spokojne wybieganie po płaskim…. Ciekawa jestem czy krwinki „nachodowane”, bo jednak wysoko tam było….


I? I nie wiem co będę robić za rok zimą, Dolomity ciągną, a takie bez śniegu w lesie, ze świetnymi szlakami górskim tym bardziej….to może być plan na wiosnę, jesień….i pewno taniej wyjdzie niż w sezonie….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa