27 lutego 2016

XXXVI Półmaraton Wiązowski – przygotowania

Brakuje tylko żeli...fot. D.Szymborska


Jutro dłuższe wybieganie. Żeby było łatwiej i przyjemniej to pobiegnę z całkiem sporą grupą ludzi (prawie dwa tysiące nas będzie), ot start w zawodach by zrobić długi trening.

Minusem jest to, że zajmie mi to dużo więcej czasu niż normalne wyjście do lasu, ale za to ile plusów…. to one zdecydowanie przeważają.

Koszt startu – 60PLN, zapisałam się gdy było najtaniej. Mało to nie jest, jak na koszt treningu, ale wiem, że pobiegnę po zabezpieczonej, domierzonej trasie, będę miała bufety z piciem. A tak w czasie wybieganie musiałabym albo robić pętelki (gdy zostawię wodę) lub nieść ją ze sobą. Za jednym i drugim rozwiązaniem nie przepadam.

Do tego w cenie pakietu super atmosfera! Tak było w ostatnich latach, kiedy biegałam piątkę, która była biegiem dodatkowym.

Półmaraton, który pobiegnę treningowo, to jednak dłuższa wycieczka, a biorąc pod uwagę, że jeszcze muszę dojechać na miejsce startu, to wolę być pewną, że niczego nie zapomniałam. Stary sposób – rozłożenie wszystkiego co się zamierza zabrać. Działa! Zorientowałam się, że nie mam żeli. Nie sądzę, żeby EXPO się nagle pojawiło w sali gimnastycznej…..


Zabieram ze sobą starty sweter i pelerynkę – na start, żeby nie zmarznąć i żeby nie zmoknąć – prognozy pogody nie są zbyt dobre.

Ponieważ biegnę powoli, to ubieram się cieplej: czapka – koniecznie bo tam bardzo wieje, okulary słoneczne – trzeba być dobrej myśli, rękawiczki – koniecznie, mimo, że niewygodne przy braniu kubeczków z wodą, ale na reszcie trasy się przydadzą, długie leginsy – nie chcę mieć przemarzniętych nóg, opaski kompresyjne – tu się jeszcze zastanawiam, buty – te w których zamierzam biec maraton. Tak, tak taka zmiana – mała amortyzacja! Wreszcie zegarek (naładowany), buff pod szyję, tym razem będę pilnować swoich rzeczy, bo na Chomiczówce, zdjęłam buff bo było mi za ciepło, założyłam na rękę, ale musiał mi się zsunąć i spaść. Niestety znalazł nowego właściciela albo właścicielkę bo robiąc kolejne dwa okrążenia nie było go już na ziemi……


Ciekawa jestem jak będzie jutro, niby znane miejsce, ale trasę to znam tylko na 2.5 kilometra „do przodu”, potem zawsze robiłam nawrotkę….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa