3 maja 2016

Majówka – sportowo niezorganizowanie – Warszawa i okolice - FOTO


Normalnie nie ma opcji - przystanek na fotkę, ale testowałam batoniki na dłuższy wyścig - 
nie umiałam rozpakować w czasie jazdy w rękawiczkach, 
to się zatrzymałam, rozpakowałam, zjadłam, nacieszyłam widokiem, popiłam i pojechałam dalej...


Aż do wczoraj bardzo zazdrościłam wyjazdów, zdjęć z egzotycznych miejsc, relacji z wakacji majowych. Można nie wyjechać i świetnie się bawić!

Moja majówka jak do tej pory (środa, rano przed Biegiem Konstytucji) to:

·      trening pływacki w sobotę rano – udany, dość męczący,

·      super śniadanie – takie z frankfurterkami gotowanym i na parze, pachnącym pieczywem i ogórkami małosolnymi,

·      rozmowa o triathlonie z Radiowej Czwórce,

·      domowa paella – wersja ultra mięsna,

·      kolejne domowe śniadanie – dalej ogórki małosolne królują plus jajecznica,

·      pisanie sportowych napisów w Zachęcie – legalnie, bo teraz jest wystawa dla dzieci z czarnymi, tablicowymi ścianami, wolałam wyznania miłości do sportów niż menu kawiarniane,

·      2 godziny jazdy na trenażerze – nudno nie było bo oglądnęłam Akademię Policyjną i dwa odcinki The Simpsons (tak, tak dobór filmów do jazdy rowerowej dość specyficzny),

·      domowe śniadanie – cóż ogórki małosolne się nie nudzą, jajecznica też, a kawa z tłustym mlekiem bo chudego zabrakło – czułam się jakbym piła śmietankę!

·      wyjazd rowerowy do Gassów – krążenie pętelki dziesięciokilometrowej – tak, żebym była przygotowana do czasówki za dwa tygodnie,

·      zmęczone nogi najlepiej rozruszać skacząc – park trampolin, super zabawa, której nie polubił mój błędnik, rozwalone łokcie bo chciałam super figury w powietrzu robić…


Umajony - start i meta w Gassach fot. D.Szymborska

Jak już jadłam tego batonika, postój trwał 1.41 to jeszcze zrobiłam zdjęcie o jakim marzyłam, oglądałam takie na Insta i też chciałam mieć....fot. D.Szymborska

Ubrałam się w informacyjną koszulkę, bo na trampolinach byłam pierwszy raz... fot. T.

Duże wyzwanie dla błędnika i poobcierane łokcie od nieudanych upadków fot. T.





To wszystko były rzeczy, których nikt nie organizowała, spontaniczne (z wyjątkiem basenu i radia – to zaplanowane wcześniej), przeplata się jedzenie (głównie śniadań) ze sportem, świeci słońce i brak treningu biegowego będzie dziś nadrobiony towarzyskim truchtaniem w czasie Biegu Konstytucji.

Taką majówkę to ja lubię! A dziś obudziło mnie słońce, to lubię jeszcze bardziej!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa