20 maja 2016

Triathlon – lista rzeczy – dystans 1/8IM i sprinterski

No to ja już mam wszytko przygotowane! fot. D.Szymborska


Aaaa to już w niedzielę!!! Tak jakoś wyszło, że nigdy jeszcze nie startowałam w Piasecznie. Dużo się nasłuchałam o płytkiej i mulastej wodzie, o piachu na trasie biegowej, o nudnym rowerze. W niedzielę po południu będę już miała swoje zdanie na temat tej imprezy tri. Cieszę się na start, nie mogę się doczekać atmosfery zawodów...

Wiem, że dla wielu osób będzie to debiut, jednak niezależnie od tego, który to jest start lista rzeczy potrzebnych jest podobna, a sposób z przygotowaniem ich dzień albo dwa (jak się wyjeżdża na zawody) jest niezawodny. 

Właśnie wyciągnęłam klapki z szafy, zabrakło ich na zdjęciu, bo o nich zapomniałam. Teraz już wiem, że mi nogi nie zmarzną na zimnym piasku. Swoją drogą, w pierwszym sezonie kupiłam klapki za 3 złote w supermarkecie, traktując je jako jednorazówki, które na pewno się zgubią w czasie zawodów…mam je do dziś. Zawsze czekały na mnie po ukończonych zawodach, a to pod pomostem a to w krzakach przy brzegu jeziora…

W niedzielę najkrótszy dystans, start spokojny bo jestem wciąż na antybiotyku, ale zabawę planuję przednią! Oto lista rzeczy, które się przydają (sprawdzone), takich nieoczywistych jak dziurkacz i taśma klejąca…ale po kolei.

Lista rzeczy na zawody triathlonowe:


·      2 pary okularków pływackich (nie żebym płynęła w dwóch, ale ostatnio pożyczałam zawodnikowi okularki bo rozpadły mu się przy wkładaniu przed wejściem do wody, więc to się zdarza naprawdę!),
·      czepki (bo zimno, a dwa z takich samych powodów jak okularki),
·      pianka + rękawiczki do jej wkładania,
·      zegarek,
·      oliwka (pełni dwie funkcje, ma filtr i mniej się spieka skóra w słońcu, a dodatkowo łatwiej się ubiera i co jeszcze ważniejsze zdejmuje piankę),
·      trisuit (bo zwyczajnie wygodniej, ale kombinacje kostiumu kąpielowego, spodenek i bluzeczki też jak najbardziej dozwolone),
·      pasek na chip (wolę mieć, bo czasem te zapewnione przez organizatora robią wrażenie takich, co odpadną zanim się do wody wbiegnie…),
·      ręcznik (mi przynosi szczęście, u innych służy do wycierania nóg z piasku),
·      pasek na numer startowy,
·      kask i okulary słoneczne (pierwsze obowiązkowe, drugie ułatwiające jazdę),
·      buty do roweru (opcjonalnie, dla tych co już opanowali wkładanie stóp do przyczepionych do pedałów butów – gumki do zamocowania butów),
·      opaski kompresyjne (dla mnie radość kolorystyczna bo pasują do malowania roweru),
·      bidony (mimo, że dystans krótki wolę mieć dwa, jakby mi jeden wypadł albo coś….),
·      żel (przy takim dystansie to bardziej coś na psychikę niż suplementację),
·      buty biegowe,
·      opcjonalnie daszek lub czapeczka,
·      folia na rower (gdy zostawiamy go na noc w strefie zmian),
·      dziurkacz, taśma klejąca (raz na zawodach nie było dziurek w numerach startowych, taśma przydaje się do wszystkiego),
·      dętka, łyżka i pompka lub nabój (w torebeczce na rowerze - tutaj dopisuję, bo życzliwy czytelnik dopytywał się tak, ROWER też bierzemy ze sobą na zawody)
·      pompka duża (bo wygodniej nią dopompować koła przed albo już w strefie zmian, gdy wprowadzamy rower),
·      klapki,
·      torba do zapakowania tego wszystkiego,
·      ciuchu i ręcznik (często organizatorzy zapewniają prysznice po wyścigu),
·      czynnik ludzki – osoba do trzymania zapasowej pary okularków, dokumentów do auta, portfela, do robienia zdjęć, czekania na mecie – ułatwia bardzo wiele, wspiera a przede wszystkim jest z nami!

Warto jeszcze pamiętać o wodzie lub izotonikach, które wlejemy do bidonów, przydają się też klucze do roweru….ale niezbędny jest dobry humor bo inaczej nasz czynnik ludzki więcej z nami nie pojedzie na zawody….


Ps. Nie zapomniałam, nie ubieram skarpetek bo szkoda mi czasu a dystans na tyle krótki i buty rozbiegane, że ich nie potrzebuję, jednak to kwestia przyzwyczajeń…

5 komentarzy:

  1. W zeszłym tygodniu w Lubaszu na TRI numery startowe nie miały dziurek, ale w biurze zawodów był dziurkacz i po problemie.

    Mam kilka startów zaplanowanych na krótkich dystansach 1/8 czy sprinterskich i tak się zastanawiam, czy przy tak krótkich dystansach, gdzie walczy się o każdą sekundę, czy nie warto by skrócić możliwie pobytu w strefie zmian... Do głowy przychodzi mi rezygnacja z pianki i płynięcie w stroju triatlonowym - zawsze to kilka sekund szybciej w strefie zmian, kiedy nie musimy zdejmować pianki... Po drugie rezygnacja z osobnych butów rowerowych i pojechanie w butach biegowych... Oczywiście trochę się straci na trasie czy to podczas płynięcia bez pianki, czy to bez butów z mocowaniami, ale czy nie rekompensuje to tych 2 minut w strefie zmian poświęconych na zmianę butów i zdejmowanie pianki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,

      myślę, że jak dobrze czujesz się w wodzie a organizator nie zaleca pianki to jak najbardziej można z niej zrezygnować. Ja na pewno w niedzielę ją ubiorę, bo zwyczajnie wiem, że nie jestem przyzwyczajona do tak zimnej wody.
      Co do butów rowerowych to wszystko zależy, testowałam dwa sposoby w czasie startów w Indoor Triathlon – z butami z SPD i z jazdą w biegowych – zaoszczędziłam dużo czasu na ich zmianie, nie odczułam dużej różnicy na rowerze. Tylko, że to był start pod dachem.
      Myślę, że najwięcej czasu można zaoszczędzić, gdy ma się przećwiczoną strefę zmian, zapamiętaną kolejność rzeczy do ubrania/zdjęcia.

      Powodzenia startowego

      Usuń
    2. ps. nie pamiętałam, ale mi czytelnik przypomniał, w Olsztynie w debiucie na super sprincie też startowałam w butach biegowych tylko i to była spora oszczędność czasu w strefie zmian!

      Usuń
  2. Czytałaś o ultratriathlonie? Ostatnio przy obiedzie spieraliśmy się z ze znajomymi ile czego i jak długo. Na koniec stwierdziłam, że trzeba być nieco walniętym żeby to wykonać, ale zmieniłam zdanie, gdy usłyszałam że jest coś takiego jak maraton po Saharze :) Życzę wytrwałości i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tak słyszałam, mam nawet znajomego, który ukończył podwójnego IM, a co do maratonu na Saharze, to ciekawa impreza, myślę, że trzeba lubić piasek! pozdrawiam

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa