6 maja 2016

Velo Toruń 2016 – przygotowania

Po lewej wszystko co potrzebne na wyścig, po prawej uzupełniające ciuchy jakby się pogoda zmieniła fot. D.Szymborska


Kwiato właśnie objeżdża trasę w Toruniu….ja będą ją poznawać w niedzielę. 

Velo Toruń – jedna z większych imprez kolarstwa szosowego w Polsce....

Jestem ogromnie ciekawa jak Velo Toruń będzie zorganizowane, czy trasa będzie ciekawa, peleton sensowny…same pytania, bo jeszcze nigdy tam nie jechałam.

Z racji tego, że nie będę mogła cofnąć się do szafy, to pakuję do walizki więcej rzeczy, ot boje się zmiany pogody. Niby prognozy bardzo optymistyczne, ale jak to zawsze bywa mogą się zmienić. Oby tylko nie lało!

Zerknęłam w historię blogową, wygląda na to, że raz układam rzeczy na czarnym, raz na białym ręczniku, jednak zawsze wszystko sprawdzam po pięć razy, tak żeby być pewną, że wszystko zapakuję. Takie ułożenie pozwala sprawdzić czy wszystko jest, jak zrobię to wystarczająco wcześnie to jeszcze mam chwilę, żeby pojechać do sklepu i dokupić brakujące elementy….wszystko po to, by w dni zawodów nie mieć przykrej niespodzianki.

W Toruniu jadę 64 kilometry, z racji tego, że wciąż uczę mój żołądek jedzenia na rowerze to wezmę żel, który przykleję do ramy. Próby jedzenia batoników jak na razie nieudane, a) nie umiałam w czasie jazdy rozpakować w rękawiczkach batonika, b) batonik sam w sobie smaczny a w czasie jazdy leżał dość niespokojnie w żołądku….dlatego zostaję przy sprawdzonych żelach, te duże opakowania są zupełnie niewygodne w czasie biegu ale przyczepione do roweru świetnie się sprawdzają… muszę tylko pamiętać, żeby je zjeść, bo dystans dość krótki….

Dla tych co debiutują w wyścigu kolarskim, moja lista rzeczy potrzebnych (mniej lub bardziej) na wyścig:


·      Rower (sprawny! Niby oczywista oczywistość, ale jeszcze jest czas żeby ubłagać sprawdzenie w serwisie!)
·      Dętka, pompka i łyżki – bo przecież wyścig trzeba ukończyć,
·      Kask – bo inaczej nie wystartujemy,
·      Buty (albo wpinane albo nie, zależy jaki mamy rower),
·      Dowód osobisty – do kieszonki, na wszelki wypadek, żeby identyfikacja była szybsza,
·      Bidony,
·      Rękawiczki – bo wygodniej,
·      Okulary słoneczne albo „szybki” – żeby muchy do oczu nie wpadały, jeżeli chcemy być super kolarscy to pamiętajmy o tym, żeby wkładać je na paski od kasku, inaczej będzie widać na kilometr, że albo początkujący albo triathlonista,
·      Czapeczka kolarska – prześliczny i zdecydowanie idiotyczny gadżet, ale w głowę nie wieje, jak również nie ma obciachu gdy mamy długie włosy i zdejmiemy kask po wyścigu,
·      Bluzeczka kolarska – taka co ma kieszonki na plecach – super praktyczna, wygodna i z reguły wykonana z bardzo mądrych oddychająco/chroniąco od słońca materiałów,
·      Spodenki  i skarpetki kolarskie – czyli takie z wkładką, oj bardzo potrzebne, a im dystans dłuższy tym jakość wkładki odgrywa większe znaczenie, a skarpetki kolarskie to dłuższa historia....bo kolorowe, bo szczęśliwe... kolarskie po prostu...

Dodatkowo zabieram:

·      Buff – jakby wiało,
·      Kurtkę przeciw deszczową – jakby padało,
·      Rękawki  - jakby było zimno,
·      Rękawiczki palczaste – j.w.
·      Worek z rzeczami do przebrania, klapkami i ręcznikiem – prysznic po wyścigu,
·      Dobry humor i telefon!


Bardzo cieszę się na jazdę, mam nadzieję, że będzie tak fajnie jak w Poznaniu (relacja TUTAJ), albo Głownie (TUTAJ), lub nad morzem w wyścigu Langa (TUTAJ), a może będzie jeszcze przyjemniej? W niedzielę po południu będę mogła coś więcej na ten temat powiedzieć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa