29 maja 2016

Wyścig kolarski – przygotowania

Czasem ułożenie czarnych rzeczy na czarnym ręczniku nie jest najlepszym pomysłem...fot. D.Szymborska


No dobra pomysł z tych dziwnych. Oddać do depozytu buty biegowe….bo plan jest "zakładkowy", a jak można skorzystać z zamkniętych dróg, pomiaru czasu to czemu nie wystartować w wyścigu kolarskim. Tak, tak wiem oburzą się cykliści, po co jak się nie jedzie w peletonie. Ano po to, że tak bezpieczniej, łatwiej…że trasa zmierzona, oznaczona i co najważniejsze zamknięta dla aut. Efektem będzie brak dobrego czasu na mecie. Już teraz to wiem, bo inni pojadą w peletonie a ja sobie będę jechać i jechać….ale dzięki temu będę mogła ćwiczyć strategie żywieniową, przygotować się lepiej do wymarzonego triathlonu. Coś za coś. Potem zostawiam rower, ubieram buty i biegiem do parku w Wilanowie….

Na zawody biorę dwa żele – normalnie bym tyle nie jadła, ale że to próba generalna dystansu IM to dwa żele są… do tego 4 bidony. Śmiesznie nie? Dwa normlanie w koszyczkach przy ramie roweru i dwa za siodełkiem. Ot nie wiem jak będzie z bufetem na trasie a ma być 28 stopni a ja chcę mieć pewność, że wody mi nie zabraknie. Pewno, że tracę na aerodynamiczności, zyskuję dodatkowy ponad 1 kg….ale czy to ma wielkie znaczenie? Nie, żadnego, nie przy tych prędkościach i założeniach treningowych.


Jadę w: kasku UVEX – biały, wygodny z tych niskobudżetowych ale najwyżej ocenianych w testach. Kask dostaje punkty za to, że głowa się nie poci, jest bardzo lekki i ma dobre wyniki w testach wypadkowych. Wreszcie w tym kasku dobrze się czuję i nie wyglądam jakbym miała garnek na głowie. Okulary – OAKLEY – móje ulubione, niby zwykłe okulary przeciwsłonczne, ale mają takie soczewki, że widzi się w nich wyraźniej, nic nie parują i są bardzo wygodne. Ciuchy to: bluzka CRAFT – tak, tak czarna na ten upał, ale za to taka, która oddycha naprawdę, ma dużo odblasków i 4 praktyczne kieszonki w tym jedną na zamek. Spodenki Castelli – bardzo, bardzo wygodne, choć nie z tych co wyszczuplają – coś za coś – pupa nie cierpi ale nie wygląda atrakcyjnie. Rękawiczki MAVIC – już kilka razy pisałam o tym, że rękawiczki zawsze trzeba mierzyć przed zakupem…a te dostałam z Anglii – ot wielkie szczęście – model i rozmiar dokładnie taki jak powinien być. Wreszcie skarpetki MACK – bo śliczne, bo z różową lamówką…. Buty FIZIKa, cudowna karbonowa podeszwa, piękna czarna skóra…nic tylko jechać!


Taki plan na sobotę! Cieszę się, to lubię – dobry trening na zawodach, po to by na tych, na których mi zależy poszło mi tak jak sobie planuję….

1 komentarz:

  1. mi się spodobał wpis. w ciekawy sposób napisany. zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa