24 maja 2016

Krótkowidz na basenie – korekcyjne okularki pływackie

Okularki pływackie z korekcją fot. D.Szymborska


Jeżeli ma się wadę wzroku (a ja mam) to na basen trzeba zakładać soczewki kontaktowe, potem być bardzo uważnym, żeby ich nie zgubić, czyli żeby nie wypłynęły z oka. Nie jest to zbyt uciążliwe (znam z autopsji), ale trzeba uważać szczególnie przy skokach do wody (nie cierpię).

Tyle teorii – praktyka jest taka, że przez kilkaset treningów pływackich soczewkę zgubiłam (jedną) raz. Co i tak było wystarczająco niefajne, bo do domu jakoś trzeba było wrócić. Na szczęście w aucie miałam zapasową parę okularów, więc na „pół ślepaka” musiałam pokonać drogę – szatnia – auto. 

W przypadku zapalenia spojówek, albo jakiś problemów z oczami, soczewki zostawały w domu, a ja „na ślepaka” szłam na trening. Pół biedy jak miałam rozpiskę na karteczce, gorzej gdy to były nowe ćwiczenia pokazywane przez trenerkę. Zwyczajnie nic nie widziałam, i trzeba było zmieniać trening, bo ja nie z tych co odwołają….

Nosząc jedniodniowe soczewki, mając zmęczone oczy, wkłada się je tylko na trening a potem wyrzuca. Czyli do wstępu na basen można jeszcze doliczyć od 5 do 7 złotych – za parę soczewek. A jak się pływa codziennie?

Do okularków pływackich z korekcją zawsze odnosiłam się z rezerwą, dawno temu oglądałam takie w sklepie, wydawały mi się tak beznadziejnie wykonane, że na pewno będą przeciekać. Do tego uwielbiam startowe, pływackie, śliczne, lustrzane…takie jak moje Corba Ultra Areny. Do tego najczęściej okazywało się, że nie ma mojej korekcji, a kupować coś w czym będę dalej źle widzieć, tylko trochę mniej to mi się nie uśmiechało.

Ponad miesiąc temu kupiłam sobie Speedo z korekcją. To działa. No dobra nie wyglądają jakoś super szpanersko (to jakoś przeżyję), są bardzo wygodne i nie przeciekają. A oszczędność – naprawdę duża!

To nie był mój problem, ale dla tych, którzy mają dużą różnicę w wadzie wzroku w prawym i lewym oku, można kompletować sobie soczewki okularków, tak by dobrać je dla siebie.


Jeżeli chodzi o wygodę na basenie – duże pole widzenia, najlepiej widać na wprost, małe zniekształcenia po bokach. W skrócie – widzę gdzie płynę, widzę polecania trenerskie na brzegu basenu. Żeby idiotycznie nie wyglądać wychodząc spod prysznica na płytę basenu w okularkach, używam zwykłych korekcyjnych, chowam je do plecaka i zakładam pływackie.

Tutaj linki do testów różnych okularków:

WODY OTWARTE - TUTAJ

Test 5 PAR OKULARKÓW PŁYWACKICH - TUTAJ

5 komentarzy:

  1. Ja niestety mam pecha do noszenia soczewek na basenie. Co prawda nigdy mi nie wypłynęły, ale wciąż jakieś paskudztwo robiło mi się z oczami. Dlatego na aquaerobik chodziłam w swoich własnych okularach korekcyjnych. A potem przestałam całkiem chodzić na basen, bo ciągle nawracające infekcje i wieczne spóźnianie się do pracy z powodu wizyty u okulisty mnie samą zaczęły denerwować. Od tamtej pory nie lubię się z tym konkretnym basenem w Warszawie. Niestety, ze względu na lokalizację i godziny zajęć pasował mi najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, bywa tak jak piszesz, że woda w basenie pozostawia wiele do życzenia...ale trzeba testować kolejne pływalnie, te nowe często mają lepsze instalacje oczyszczania wody.... powodzenia bo ćwiczenia w wodzie są idealne dla stawów....

      Usuń
  2. Coś dla mnie, przy moim -8 to soczewki są konieczne, a niestety przechodzę soczewkowy detox. Coraz bardziej przymierzam się do takich okularków, ale chyba szczerze wolałabym maskę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj nie mam doświadczenia, a okularki, które opisałam mają korekcję do minus 8!

      Usuń
    2. to się mieszczę :) okularki sobie sprawię, ale maski też poszukam (na urlopy) :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa