16 lipca 2016

Gastrobanda – czyli 39.99 można lepiej wydać!

Nowa książka, która smaczna nie jest....fot. D.Szymborska


Znajomi czytają, fotki przyczepiają, cytaty o „weganach słownych” krążą po sieci, że trzeba przeczytać, że objawienie w gastrobiznesie, że lektura obowiązkowa dla wszystkich „foodie”…

Za 39.99 to bym afrykańskie wino różowe kupiła i jeszcze by na orzeszki zostało, zjadłabym maki w tempurze na Nocnym Markecie i popiła kieliszkiem wina (na kaucję bym musiała dołożyć, ale to zwrotne…), mogłabym też zjeść burgera w ulubionej brasserie (na wodę do popicia musiałabym dopłacić). 39.99 można dobrze wydać, na jedzenie, na przyjemności, można też kupić książkę.

Przeczytałam Gastrobandę i…. cóż uległam modzie, chciałam wiedzieć o czym się mówi, było pożyczyć od kogoś – też bym przeczytała i swoje zdanie miała….


Jakub Milszewski i Kamil Sadkowski przygotowali opowieść o polskiej gastronomii. Kilkaset stron, kilkanaście zdjęć (głównie z komputerowych katalogów), dużo brzydkich słów, języka potocznego. Wszystko dlatego, że tak mówi się w kuchni, albo bardziej na kuchni. Pewno, tylko czym innym jest pyskówka przy zmywaku, a czym innym książka. W pierwszym przypadku można jakoś zrozumieć prymitywny język, w drugim to pretensjonalne i ciężkie do czytania.

Książka jak zapewnia wydawca pokazuje prawdziwe życie w restauracji. Tyle, że nie dowiedziałam się niczego nowego, było trochę o sposobach oszukiwania klientów i restauratorów w czasach PRLu, kilka opowieści o tym jak teraz się kantuje. Był też łopatologiczny wykład jak ciężko jest swoją restaurację prowadzić i nie zbankrutować. Myślę, że ten chyba przyda się najbardziej czytelnikom, którym wydaje się, że bycie restauratorem to łatwe i przyjemne zarabianie pieniędzy.

Książka, dla mnie, nudna, wracająca do tych samych wątków, pełna powtórzeń, językowo nieciekawa. Najsmutniej było mi, bo się nabrałam, myślałam, że sięgam po książkę po której lekturze będę wiele wiedziała o przemyśle restauracyjnym w Polsce. Nie muszę czytać o tym, że kelnerzy czekają na napiwki, nie lubią rozkrzyczanych bachorów ani pijanych gości. Że klienci bywają trudni, że kucharze imprezują, wreszcie, że bywają tacy, którzy bardzo oszukują – to nie jest jakaś wiedza tajemna, żeby którą posiąść to trzeba czytać Gastrobandę.


Gastrobanda, Wszystko, co powinieneś wiedzieć, zanim wyjdziesz coś zjeść, Jakub Milszewski, Kamil Sadkowski, Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot-Warszawa 2016

6 komentarzy:

  1. ooo...dzięki za szczerą recenzję. Też się ostatnio zastanawiałam nad kupnem tej książki, teraz już mi zadrży ręka gdybym miała ją wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze można od kogoś pożyczyć :) ciekawe czy będzie w bibliotece osiedlowej.... :)

      Usuń
  2. Podzielam cakowicie Twoje zdanie!
    Wyrzucone pieniądze i zero nowej wiedzy, czegokolwiek, czego byśmy nie wiedzieli o gastronomii.
    I nie wiem naprawdę, czym tak ludzie się podniecają, pisząc i mowiąc o tej ksiązce???
    Chyba językiem, który ma być zamiast konkretnej treści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może dlatego nam się nie podoba, że żyjemy w kuchennym świecie, znamy Szefów Kuchni.... dzięki za komentarz :)

      Usuń
  3. wow dziekuje bardzo, za taka prawdziwa recenzje :) Na pewno nie skorzystam, na rynku jest za duzo dobrych książek, aby tracić czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystkie moje recenzje są "prawdziwe", mam w większości przypadków szczęście do czytania dobrych książek :) dlatego są takie wesołe i optymistyczne....a ta no cóż...nie przypadła mi do gustu :(

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa