3 lipca 2016

Zasady biegania w deszczu (sprawdzone)

Zawirował mi świat...fot. T.


Ostatnie dni były obrzydliwie duszne i gorące. Każdy trening, z wyjątkiem basenowego był udręką. Wczorajsza jazda na rowerze była walką o każdy przejechany kilometr. A dziś? O właśnie się przejaśnia… tyle, że rano lało (i to bardzo), było 15 stopni i rześkie (w końcu) powietrze.

Bieganie w deszczu ma swoje uroki. Serio. Trzeba tylko pamiętać o kilku zasadach:


·      To, że pada z nieba wcale nie oznacza, że dostarczamy naszemu organizmowi wodę. Owszem chłodzenie jest jak najbardziej ale nie nawodnienie. Na trening dłuższy niż godzinę trzeba, nawet gdy woda leci z nieba brać wodę w bidonie!

·      Bawełniane ciuchy odpadają, tutaj nie ćwiczymy oporu w pływaniu (długie szorty i bluzeczka, wszystko po to by ciężej się nam płynęło) tylko trenujemy bieganie! Bawełna ma to do siebie, że nasiąka wodą, tworzy zbroję i można zapomnieć o miłym bieganiu. Odzież techniczna w naprawdę dużym deszczu dzieli się na taką, co do której nie mamy wątpliwości, że po 5 sekundach będziemy mokrzy (t-shirt) i taką, która będzie po dłuższym czasie przemoczona, ale może nie być oddychającą. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, nie zawsze ubieranie kurtki przeciwdeszczowej ma sens! Jeżeli zamierzamy przebiec 5, 10 kilometrów to…t-shirt wystarczy. Jest lato, ciepła dużo nie stracimy, a możemy być pewni, że nie urządzimy sobie sauny w kurce (takiej, jak kiedyś reklamowali na kanale ze sprzedażą wysyłkową).


·      Telefon, kluczyk do auta – to wszystko musi być w woreczku. Ja używam strunowych, bo wygodne, wielorazowe i pewne.

·      Buty – będą bardzo brudne. Zdania co do prania ich w pralce są podzielone. Niektórzy piorą regularnie i upierają się, że ich sportówki nie tracą biegowych właściwości. Inni uważają, że nawet jedno pranie w pralce zniszczy wszystkie techniczne rozwiązania zastosowane w butach. Zatem albo szczoteczka/gąbeczka albo delikatne pranie (w worku) w pralce, ale chwilę na doprowadzenie butów do stanu używalności poświęcić trzeba będzie.


·      Daszek lub czapka – świetne rozwiązanie na deszcz, szczególnie dla tych co biegają w okularach – nie ma zacieków, świat jest mokry ale dobrze widoczny. Dla mnie wygodniejszy jest ostatnio daszek, włosy i tak będę miała mokre a unikam mokrego kompresu czapki.

Jeszcze sucha, na starcie!


Dziś w lesie było mało biegaczy, nie było burzy ani silnego wiatru tylko bardzo, bardzo mocno padało. Biegało mi się lepiej niż w trzydziestostopniowym upale. Bo bieganie w deszczu ma urok…..tylko musi to być latem. Nikt mnie nie przekona, że trening w jesiennym lub zimowym deszczu to przyjemność – to obowiązek i ważna jednostka treningowa, ale do przyjemności jemu daleko…co innego latem….


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa