13 lipca 2016

Thaisty – Obama tam nie jadł ale zupę mają dobrą!

27PLN - pyszna zupa, ciekawe smaki...fot. D.Szymborska


Kilka dni temu administrator FP warszawskiej Thaisty opublikowała zdjęcie Prezydenta Obamy zachwyconego tajskim jedzeniem. Poszło. Że Thaisty kłamie, że u nich nie jadł Obama, z jednej strony hejt z drugiej duża klikalność i wzrost „popularności” Thaisty.

Wczoraj jak kolarze skończyli pierwszy etap Tour De Pologne, to jakiegoś wielkiego ruchu w Thaisty na Placu Bankowym nie było. Owszem dużo porezerwowanych stolików ale miejsce do zjedzenia zupy znalazłam bez problemu.

Ja to z tych co uwielbiają zupy. Przygotowując tekst, przeglądając menu restauracji zorientowałam się, że w zupie, którą tak się zachwyciłam brakowało jednego składnika, a dokładniej pysznego pierożka albo pierożków. Trudno. Nie sprawdzam z menu czy wszystko pasuje, no chyba, że są jakieś bardzo duże różnice. Tutaj było smacznie i cieszyłam się, że zamówiłam pyszną zupę.



Yenta 4 to tradycyjne tajska zupa ryżowa, moja miała bardzo smaczny chips, fikuśnie ponacinane dwa kawałki kalmarów, dwie krewetki – oczyszczone, tofu, sporo pływających warzyw w tym mój ulubiony seler naciowy, były też pyszne boczniaki – oj wolę nie myśleć ile miały kalorii bo były smażone w głębokim tłuszczu i uroczo chrupiące. Nie zabrakło grzybów wszelakich. Bulion był aromatyczny, dodatki świetne, teraz wiem, też, że były braki, trudno wczoraj mi smakowało, to dobre wspomnienie zostaje!

Jestem przekonana, że Obama byłby tam lepiej obsłużony, bo obsługa kelnerska średnio miła i to nie jest miejsce z tych co to się nazywa „z klimatem”. Ot warto przyjść na dobrą zupę, znieść znudzoną minę pana kelnera i pójść dalej.

Niestety to kolejna restauracja, gdzie obsługa kelnerska pozostawia dużo do życzenia. Przecież wcale nie musi być tak, że jak to tańsze miejsce to nie można liczyć na fachową obsługę? Inna sprawa, że po aferze w Krowarzywach bardziej się zastanawiam, kto czemu jest winny. Nie wiem czy kelner, któremu moja obecność psuła plany klikania na komórce jest dobrze opłacany, czy nie kłóci się z szefostwem….


W menu są jeszcze inne zupy….owszem Tour De Pologne pojechał już dalej ale miejsce pozostaje, łatwy dojazd metrem to duży atut – nie trzeba szukać miejsca do zaparkowania, do tego kuszą sparowane z jedzeniem wina….jest też ogródek….

Tour De Pologne fot. D.Szymborska

Tour De Pologne fot. D.Szymborska

Tour De Pologne fot. D.Szymborska

Tour De Pologne fot. D.Szymborska

Tour De Pologne fot. D.Szymborska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa