22 kwietnia 2016

Szosą zamiast koniem – wyścig kolarski na Torze Służewiec

Po prawej na plecach przypięty numer....to już po czasówce....fot. Kolarz


Kolarskie Czwartki – gratka dla kolarzy. Lokalne zawody organizowane przy torze wyścigów konnych. Jest dobry asfalt, 4 zakręty – pętelka ma niecałe 2.5km, jest rywalizacja, jest świetna atmosfera i co ważne to impreza cykliczna,  kolejna edycja  już w czerwcu.

Zawody, według zapowiedzi i regulaminu są rozgrywane na różnych zasadach, jest jazda na czas, jest eliminator i moja ulubiona – ze startu wspólnego. Większość startujących wychodzi albo wyjeżdża rowerem z pracy na tyle wcześnie, by po 16 być już przy biurze zawodów.

Wczoraj pakiet startowy był „na bogato” – oprócz agrafek i numeru startowego (do zwrotu) był jeszcze soczek i pasztecik z brokułowym nadzieniem. Jednak nie dla pakietów i ciasteczek tutaj się przyjeżdża...
Selfie przedstartowe - bo ładniej się wygląda przed wyścigiem niż po nim....


Dokładny pomiar czasu, komentator sportowy, a przede wszystkim okazja do ścigania. Poziom sportowy zawodników wysoki, ale też zdarzają się początkujący. Co mi się bardzo podoba to, że są tacy kolarze, którzy pamiętają wiele edycji i są tacy, którzy debiutują w tym roku. Wszyscy są traktowani z jednakowym szacunkiem, to jest właśnie cecha tych zawodów, którą tak lubię!

Cieszę się, że wczoraj wystartowałam, pojechałam za wolno, zbyt zachowawczo, ale nie wiedziałam do końca w jakiej formie po zimie jestem. Trenażer, a bardziej jazda na nim zrobiła swoje. Jednak czym innym są godziny, waty wykręcane przed telewizorem w domu, a czym innym wiatr w twarz, zakręty i nierówności w asfalcie. Ta druga wersja jest dużo trudniejsza, ale też ciekawsza i bardziej wymagająca.


W czerwcu kolejne Kolarskie Czwartki, mam nadzieję, że przyjedzie jeszcze więcej zawodników bo tym razem będzie start wspólny, będzie można wybrać dystans i jechać w peletonie. To naprawdę świetna okazja by poćwiczyć taką jazdę, a można to zrobić w tygodniu, za małe pieniądze w bezpiecznym miejscu….żeby tylko nie padało….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa