14 kwietnia 2016

GP Żoliborza – bieg pierwszy – przełaj

Wiadomo, że przed biegiem człowiek wygląda znacznie lepiej....


To musi śmiesznie wyglądać: park, taśmy pomiędzy drzewami i dorośli ludzie w ilości 207 sztuk gonią się a to pod górkę, a to z górki, robią pętelki tylko po to by z tych podbiegów i zbiegów uzbierać 5 kilometrów. 

Potencjalni kibice mogą obserwować swoich zawodników, tyle, że musieliby być na tyle szaleni, by w środę popołudniu przyjechać na Żoliborz i stać na wietrze…..tak, tak GP Żoliborza to cykl trzech biegów, które odbywają się w tygodniu, pod wieczór….

Szalony pomysł ale jak widać po frekfencji to odpowiada równie szalonym biegaczom.

GP Żoliborza mają naprawdę wysoki poziom, ścigacz goni ścigacza, a trasa bardzo wymagająca. O ile dobrze zapamiętałam 16 podbiegów, dużo dziur i wyślizgana trawa – nie żebym narzekała bo właśnie po to przyjechałam w środę na Kępę Potocką!

Kolejny rok biegania po to by…..proszę się nie śmiać, ale tym razem powody są co najmniej mało sportowe – spotkać się ze znajomymi, dobrze się bawić (uwielbiam super atmosferę i pyszne babeczki na mecie), skompletować trzy śliczne pamiątkowe medale, które układają się w całość….


1 już mam, jeszcze 2 trzeba nabiegać - 5- 10 -15 fot. D.Szymborska


A było tak: spokojnie dotarłam do biura zwodów, miałam tyle czasu, że zrobiłam porządną rozgrzewkę, potem wytłumaczyłam miłemu wolontariuszowi, że bardzo mi zależy na ultra szybkim odebraniu rzeczy z depozytu bo będę musiała biec dalej – to nie była przenośnia, byłam umówiona na drugim końcu miasta a nie lubię się spóźniać. 

Sam bieg – ani mój dystans ani nic, jednak pierwszy kilometr pobiegłam bardzo szybko, potem tempa już nie utrzymałam, ale nie żałuję bo jak na start dla przyjemności to nawet taka dyspozycja cieszy. 

Nowe The North Face świetnie się spisały, nic nie ślizgałam się na zbiegach, pomimo wydeptanej trawy. Na mecie medal i dalej znowu bieg. Do depozytu, potem z biegowym plecakiem do metra – oczywiście podbieg. W metrze dopiero usiadłam i odpięłam numer startowy. Potem okazało się, że tramwaj, którym miałam jechać dalej nie przyjedzie bo jest jakiś zator więc trzeba było biec dalej. W efekcie wczoraj – 2K spaceru, 2K rozgrzewki, 5K przełaju, 2K podbiegu do metra, 3K do domu. Byłam punktualnie!


Do zobaczenia 18 maja, na mojej mocno nieulubionej betonowej trasie przy Wiśle….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa