20 stycznia 2016

Bieganie. Kobieca strona mocy – recenzja książki

Okładka nie pasuje do książki, która jest oparta na osobistych doświadczeniach a nie zdjęciach z katalogu...


Tytuł jak najbardziej na czasie, Gwiezdne Wojny wciąż w kinach! Jaka jest ta kobieca strona mocy?

Z jednej strony kobieca strona mocy, to zdaniem autorki, ciuchy, dobieranie leginsów do kurteczki, a z drugiej to porządny trening. Anna Pawłowska – Pojawa zastrzega, że trenerką nie jest, że tylko radzi, podpowiada.

Właśnie taka jest tak książka – zbiór rad, większość zdroworozsądkowych – zimno ubierz się na cebulkę, ciepło nie zapomnij o nawodnieniu itp.

To książka adresowana do dziewczyn, kobiet, które dopiero zaczynają swoją biegową przygodę, te które mają choć jeden sezon treningów za sobą nie znajdą tutaj nic nowego.

Pewno, że łatwo z perspektywy wielu sezonów biegowych, kiwać głową, „tak, tak” lub troszkę zgrzytać z zębami jak się z czymś co autorka pisze nie zgadzamy, jednak każda z nas kiedyś zaczynała biegać.


Wiadomo, że łatwo zapomnieć, jak człowiek był zagubiony, jak nie rozumiał skrótów, slangu biegowego, to właśnie dla kobiet, które kupiły buty biegowe, albo zamierzają je kupić jest ta książka.

W książce znajdziemy zdjęcia autorki z różnych biegów, jest też trochę fotografii na których widać inne polskie biegaczki. To co wyróżnia „Bieganie. Kobieca strona mocy” to, polskość tego poradnika, może nawet bardziej przewodnika biegowego. To nie jest przedruk z zagranicznej książki, Pawłowska – Pojawa odnosi się do swoich doświadczeń, przygotowuje tabelki z zestawieniami własnych biegowych pomysłów.

Książkę przeczytałam w ciągu godzinnego spokojnego wyjeżdżenia na rowerze (spokojnie nie szaleje na drodze, jest zima więc „jeżdżę” po domu na trenażerze). Zerkając na zdjęcia wracały wspomnienia, bo razem z autorką startowałyśmy w tych samych zawodach, świat biegaczy jest mały. Myślę, że dobrze zrozumiałam zamysł książki – ma wprowadzić w biegową przygodę!


Bieganie. Kobieca strona mocy, Anna Pawłowska – Pojawa, Wydawnictwo samo-sedno, Warszawa 2015

3 komentarze:

  1. Oo mnie by się taka ksiazka przydała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) jak zamierzasz zacząć biegać to warto zerknąć do tej książki :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa