2 stycznia 2016

Zaklęte rewiry w Barcelonie

Paella już nałożona na talerz....oj jak pysznie fot. D.Szymborska


Hierarchia, utarte zachowania, trzymanie się zasad. Tak kiedyś, na polskim filmie funkcjonowała restauracja, tak dalej jest w Barcelonie, w Porcie. 

Jest takie miejsce, gdzie szef sali ma swoje lata, główny kelner również nie zamierza przechodzić na emeryturę, młodsi się uczą i czekają aż dla niech się zwolni miejsce. Starają się wycierać szklanki jak najstaranniej, licząc, że kiedyś to oni będą obsługiwać gości. Są szczęśliwi, że już przebyli tak długą drogę ze zmywaka „na salę”. Tutaj każdy zna swoje miejsce, wie co może, na co jeszcze czeka…. A goście? Goście pojawiają się i znikają, a hierarchia, zasady pozostają….dobre jedzenie na szczęście również.

La Barca Del Salamanca to miejsce w którym czas się zatrzymał jeżeli chodzi o jakość obsługi, czas pobiegł do przodu jeżeli chodzi o tempo przygotowywania i podawania dań.


Jak podają ryby to statek musi być....fot. D.Szymborska

Pica pica....fot. D.Szymborska

Oj, wszystko takie pyszne....fot. D.Szymborska


W porcie, w Barcelonie jest miejsce, do którego chcę wrócić, mimo, że kelner poprawił moją wymowę, bo akcent był nie ten….ale jedzenie, atmosfera i przyjemność spędzenia tam czasu była tak wielka, że warto będzie zjeść tam kolejną kolację.

Zamówiliśmy (trochę, jak zawsze), ziemniaki, talerz gorących przystawek i paellę. 

Niby nic oryginalnego – taki zestaw co zawsze, ale…no właśnie, te małe rzeczy zmieniają smak, atmosferę i radość z jedzenia. Patatas bravas były wyśmienite a półmisek pica pica super, kalmary przepyszne, papryczki, cóż trafiłam na tą ostrą. A paella – GENIALNA. Poprosiłam o szczypce/sekator i wyjadaliśmy mięso...


Na koniec szocik bezalkoholowego soku z moreli i świetne ciastko. Brzmi jak zwykła kolacja, ale z racji kelnerów, opowieści, atmosfery to było miejsce specjalne… i to nie dlatego, że mieli dobre lane piwo…

1 komentarz:

  1. Ughh owoce morza :p morskie robaczki ;p ale bardzo pięknie podane :)

    Co do kelnera; dużo gorzej widziane jest zwrócenie uwagi na czyjeś faux pas niż samo jego popełnienie ;p

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa