22 stycznia 2016

Chlor – zapach pływaków i triathlonistów

Wielkim przyjacielem pływaka jest szampon, odżywka, żel i krem  fot. D.Szymborska


Dobry trening oznacza to, że ciężko wyjąć z basenu. Pływacy nie chcą korzystać z drabinek, więc po mocnym wycisku „wyłażą” na brzeg dość nieudolnie. Mięśnie na rękach jeszcze drżą, nogi z tych ołowianych, a tu trzeba do szatni się dowlec. A tam, tam to można zacząć walkę z zapachem chloru. Zapach to jedno, ale wykańczanie skóry i włosów to drugie…

Oto kilka patentów na to, jak pozbyć się zapachu chloru:


·      Była zawodniczka, a obecnie trenerka radzi by umyć się zaraz po treningu (MYDŁEM) wrócić do domu, czyli wyschnąć do końca i wtedy wziąć kolejny prysznic – jest szansa, że będziemy mniej pachnieć chlorem,

·      Fryzjerka poleca by nakładać odżywkę na włosy przed wejściem do chlorowanej wody, ubierać czepek i zmywać dopiero po treningu. Podobny patent czytałam w pisemkach triathlonowych jeżeli chodzi o pływanie w słonych wodach, to wszystko ma chodź trochę uchronić włosy przed działaniem chloru,

·      Używanie specjalnych żeli do mycia (testowałam dwa różne, gdzie ceny wahały się od 10 do 50PLN) sprawia dużo frajdy, człowiek czuje się wyjątkowy, sportowy i przygotowany na wszystko, ale zapach chloru nie znika,

·      Tłuste kremy, które łatwo się wchłaniają, często cieszymy się z olejków, oliwek tego jak świetnie natłuszczają skórę – pewno, tyle, że natłuszczają czyli plamią też nasze ubrania! Rzadko kto może sobie pozwolić na poczekanie, aż olejek się wchłonie w skórę, dlatego lepiej sięgać po tłuste kremy,

·      Wybieranie basenów z ozonowaną wodą albo taką, która jest mało chlorowana – niby najprostszy sposób na pozbycie się zapachu chloru, niestety bywa niebezpieczny. Chlor przyśpiesza proces starzenia skóry, niszczy włosy ale jednocześnie dezynfekuje. Coś za coś. Jedyną zaletą basenów bardzo pachnących jak znany płyn do mycia ubikacji, jest to, że raczej żadnej grzybicy czy innych chorób nie złapiemy,

·      Po każdym treningu trzeba uprać kostium/kąpielówki bo inaczej będą się nadawały do wyrzucenia po dwóch tygodniach treningów, oczywiście warto wybrać materiały odporne na działanie chloru, jednak i one wymagają pielęgnacji, czyli prania.


Do zobaczenia na basenie, bo przecież co nas nie zabije – chlor – to nas wzmocni – chlor!

3 komentarze:

  1. Byliśmy w tamtym roku na nowym basenie (pod Wrocławiem) wszystko odpicowane itp. Chloru w cholerę, więcej niż zwykle, a i tak wróciliśmy oboje chorzy. Rano prosto do lekarza po coś mocniejszego do leczenia. Teraz już nie wiem od czego to zależy, ale za każdym razem po basenie maść idzie w ruch, tak dla pewności.

    OdpowiedzUsuń
  2. A nie próbowałaś pływać w ozonowanej wodzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mało basenów jest zabezpieczanych w taki sposób...

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa