16 stycznia 2016

Zawody pływackie – warto startować!

Wypływałam 4 miejsce, K30, 50m dowolnym fot. T.


Ups, nie zawody tylko mitingi, ale chodzi (pływa) o to samo – trzeba jak najszybciej określonym (albo nie) stylem pokonać zadany dystans.

Phi, to dla pływaków, triathlonistom się to nie przydaje! Nie ma grząskiego dna, fal, same kafelki…. do tego każdy ma swój tor, żadnej „pralki”. Dokładnie tak. Każdy ma swój tor, swojego sędziego albo sędziów i swój stres!!!

Warto startować w zawodach pływackich! Żyjemy w takim klimacie, że wody otwarte, są „otwarte” przez 4 miesiące w roku (przy założeniu, że pływamy w piance), dla morsów to przez 12...ale oni rzadko jeszcze jeżdżą na rowerze i biegną po swoim morsowaniu....

Pozostaje basen, kafelki, swój tor…. Zgadza się, że zawody na basenie są na krótkie dystanse, ale który triathlonista wystartuje na 100m, tyle, że zmiennym? Tak, tylko pytam, bo większość triathlonistów śmieje się z żabkarzy, grzbiet uważa, za nudny, a delfinem umie zrobić tylko kilka ruchów by spektakularnie wyjść z morza albo jeziora….

Zawody na basenie to zupełnie inna „bajka”. To tutaj płacę najdroższe wpisowe, jeżeli przeliczymy na metr zawodów! I ulic nie trzeba zamykać, nikt nie narzeka… A płacę za to, żeby w sytuacji stresowej sprawdzić jak pływam. Wiadomo, że trener może gwizdać, mierzyć czas, ale trening, to trening, a na zawodach jest inaczej. Publiczność, rozgrzewka, sędziowie, wreszcie start. Kilkadziesiąt sekund i już po wszystkim!


Rozgrzewka fot. T.


Dlatego dziś wystartowałam. Jak co roku zawody na wariackich papierach, w zeszłym sezonie, moje dzielnicowe mitingi były w te same dni, co zawody w Falenicy, w tym roku nie biegam po wydmach. Za to mam treningi pływackie, zawsze w sobotę od 8.30 do 10.30, w dni zawodów pływam tylko godzinę, ale i tak zmęczona byłam już na starcie. Do tego dwa baseny tego samego dnia, moja skóra chłonie krem, bo z racji zawodów obsługa basenu (chyba) dosypuje chloru na potęgę!

Za miesiąc kolejne zawody, bo takie startowanie jest też świetnym sprawdzianem czy nasze treningi przynoszą postępy!


Sądząc po tym jak często baseny są nieczynne z powodu mitingów pływackich, każdy znajdzie jakieś zawody w okolicy! Takie dzielnicowe, wcale nie oznaczają, że będzie łatwo, „mastersi” śmigają bardzo szybko, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto na takie zawody przyszedł pierwszy raz….a potem to na stałe wpisuje się kalendarz startów….

8 komentarzy:

  1. Nie napisałaś najważniejszego - jak Ci poszło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisałam w podpisie pod zdjęciem, 4 byłam :) ale to nie było najważniejsze tylko to wszystko o czym pisałam w poście, serio :)

      Usuń
    2. aaaaaale małe literki! Fajnie - brawa klap klap klap. Pytanko - basen 50 czy 25? z nawrotem czy bez?

      Usuń
    3. 25 z nawrotem :) nie ma lekko :) za kilka miesięcy start zmiennym....wiesz tak, pływacko :)

      Usuń
  2. Doto, nie boisz się, że zgubisz obrączkę w basenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee nie. Nie zdejmuję jej na treningi, jedynie na zawody tri i rowerowe bo boje się, że w czasie wypadku ręki by mi ją przecinali....a myślisz, że trzeba? zgubiłaś kiedyś?

      Usuń
    2. słyszałam, że gubią. Ale ja jestem bez biżu, zawsze, więc z własnego doświadczenia to nie wiem... Chyba bym jednak zdejmowała :)

      Usuń
  3. gdzie mógłby znaleźć info o takich mitingach?? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa